Dziś pod pomnikiem Jana Pawła II sądeczanie pomodlą się za Alfiego Evansa

Od kilku dni ludzie na całym świecie poruszeni są losem Alfiego Evansa. Dwuletni chłopiec przebywa w szpitalu w Liverpoolu. Jest w stanie śpiączki. Sąd zdecydował o odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie. Mimo to, Alfie wciąż żyje. Historia chłopczyka wzruszyła sądeczan. Dziś o godz. 17 na Rynku zgromadzą się ci, którzy ufają w moc modlitwy w jego intencji.

Alfie Evans urodził się 9 maja 2016 roku. Jego tata miał wtedy 19 lat, mama – 18 i była to jej pierwsza ciąża. Chłopczyk urodził się zdrowy. Po trzech dniach został wypisany ze szpitala. Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się w lipcu. U dziecka wystąpił zez rozbieżny. Kilka miesięcy później okazało się, że Alfie rzadziej się uśmiecha, zapada w sen, z którego ciężko go wybudzić, traci kontakt z otoczeniem. W listopadzie stwierdzono, że chłopiec jest na poziomie rozwoju dwumiesięcznego dziecka, a badanie obrazowe jego mózgu wykazało poważne nieprawidłowości.

wsb3

W grudniu 2016 roku Alfie trafił do szpitala z kaszlem, wysoką temperaturą i drgawkami. Zapadł wówczas w śpiączkę, z której do dziś się nie wybudził. Choć czasem porusza rączkami, otwiera oczy i uśmiecha się, to według lekarzy nie są to świadome reakcje, a jedynie efekty epilepsji, którą u niego zdiagnozowano.

Chłopiec cierpi na ciężką, postępującą chorobę neurologiczną. Ponad 70%  tkanki mózgowej zastąpiła woda i płyn mózgowo-rdzeniowy.

Po roku bezskutecznej terapii lekarze zdecydowali o jej przerwaniu. Choć rodzice walczą o kontynuację leczenia, sąd poparł decyzję lekarzy o skierowaniu chłopca do opieki paliatywnej. Do zakończenia nieefektywnej terapii pozytywnie przychylił się też pod koniec marca 2018 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka. Wtedy sprawa zyskała międzynarodowy rozgłos.

Rodzice Alfiego chwytali się każdej deski ratunku. Zwrócili się między innymi o pomoc do papieża Franciszka. Postanowili przewieźć synka do włoskiego szpitala Bambino Gesu Hospital w Rzymie. 23 kwietnia bieżącego roku ministerstwo spraw zagranicznych Włoch nadało chłopcu włoskie obywatelstwo, aby ułatwić przyjęcie go do rzymskiej placówki. Prawnicy rodziców po raz kolejny złożyli wtedy do Sądu Najwyższego wniosek, o utrzymanie dziecka przy życiu za pomocą urządzeń wspomagających funkcje życiowe. Sędzia prowadzący sprawę zdecydował jednak o odłączeniu Alfiego od aparatury.

W poniedziałek (23 kwietnia) po godzinie 21. chłopczyk został odłączony, jednak zaczął oddychać samodzielnie. Alfie wciąż żyje.

– Żywo poruszeni tą informacją gromadzimy się na nowosądeckim Rynku pod pomnikiem Jana Pawła II, aby modlić się o zdrowie dla Alfiego. Chcemy też jako Polacy pokazać światu, że nie zgadzamy się na nowoczesne barbarzyństwo i cywilizację śmierci, która zalewa Europę! Odmówimy razem „Koronkę do Miłosierdzia Bożego” – informują liderzy sądeckiej Młodzieży Wszechpolskiej.

Jak zapewniają – wydarzenie, nie ma charakteru politycznego. Wszyscy, którzy chcą zjednoczyć się w modlitwie za Alfiego, powinni pojawić się dziś (27 kwietnia) na rynku o godzinie 17.

Sprawa Alfiego wywołała wiele kontrowersji na całym świecie. W środę Prezydent Andrzej Duda poruszony sprawą zamieścił wpis w języku angielskim w mediach społecznościowych. „Alfie Evans musi zostać uratowany! Jego dzielne małe ciało ponownie udowodniło, że cud życia może być silniejszy od śmierci. Być może wszystko, czego potrzeba, to trochę dobrej woli decydentów w tej kwestii. Alfie, modlimy się za Ciebie i Twój powrót do zdrowia!”.

fot. Alfies Army Official / Facebook
FORDELEKT
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: