Rodzina z Wilczysk znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Zaczęło się od bólu głowy...

Już wieczorem mieszkanka Wilczysk (gmina Bobowa) skarżyła się na złe samopoczucie i bóle głowy. Jednak zarówno ona, jak i jej mąż oraz dwójka dzieci, nieświadomi zagrożenia położyli się spać. O 3:37 gorliccy strażacy otrzymali zgłoszenie o tym, że czteroosobowa rodzina najprawdopodobniej zatruła się tlenkiem węgla.

wsb3

Kiedy strażacy dotarli na miejsce, były tam już dwa zespoły ratownictwa medycznego. W jednej z karetek znajdowała się mama z córką, w drugiej tata z synem. Wszyscy zostali przebadani na miejscu, a później zabrani do gorlickiego szpitala na dalsze badania.

Jak się okazało, kobieta skarżąca się wcześniej na złe samopoczucie obudziła się w nocy i zauważyła, że czuje się coraz gorzej. Miała zawroty głowy, zaburzenia równowagi.

- Mąż udał się do dzieci i zbudził je. One też zgłaszały bóle głowy i złe samopoczucie, więc mężczyzna bez chwili wahania zadzwonił do służb ratowniczych - relacjonuje mł. bryg. Dariusz Surmacz z PSP w Gorlicach.

Pierwsi na miejsce dotarli ratownicy pogotowia. Oprócz udzielenia pierwszej pomocy medycznej rodzinie, skontrolowali oni pomieszczenia domu za pomocą czujnika tlenku węgla. Urządzenie pokazało stężenie 150 ppm. Później na miejsce dotarli strażacy z OSP Wilczyska, OSP Bobowa i JRG w Gorlicach, a ich urządzenia pomiarowe pokazały 20 ppm czadu w powietrzu jednak wtedy dom był już przewietrzony. Stężenie tlenku węgla mierzono, aż pomieszczenia zostały całkowicie przewietrzone i wskazania mierników były zerowe.

Bezbarwny i bezwonny zabójca dostał się do domu z powodu remontu instalacji centralnego ogrzewania, wodnej i kanalizacyjnej prowadzonego w kotłowni.

- Przyczyną tej sytuacji było niewpięcie rury odprowadzającej spaliny z pieca gazowego do przewodu kominowego. Dym wydostawał się bezpośrednio z pieca i zamiast do komina trafiał do kotłowni, a stamtąd przez otwory, które były wykonane podczas remontu, do pomieszczeń budynku jednorodzinnego - wyjaśnia mł. bryg. Surmacz. Jak dodaje, na miejscu pojawili się także policjanci, aby ustalić okoliczności niebezpiecznego zdarzenia.

Przypomnijmy, że pierwszym objawem zatrucia tlenkiem węgla jest ból głowy. Później pojawiają się też wymioty, osłabienie, a w końcu utrata przytomności. Czad to tak zwany ,,cichy zabójca", jest niewidoczny i nie ma zapachu. Warto zainwestować w czujnik, zwłaszcza jeśli posiada się piecyk gazowy. To niewielkie urządzenie może uratować nasze życie.

fot. ilustr. pixabay

MAGIK MAŁA

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.