Rodzice porzucają chore dzieci

Rozmowa z doktorem Maciejem Gardoniem – kardiologiem dziecięcym, z sądeckiej przychodni Antidotum.

wsb3

– W mediach niedawno śledziliśmy dramatyczną walkę z czasem o serduszko małego Mateuszka. Udało się w ostatniej chwili. Doszło do przeszczepu. Ale w Polsce w tym roku to drugi tego typu przeszczep. Tych przeszczepów rzeczywiście jest za mało?

– W Polsce, zresztą też na świecie, jest bardzo trudno o dawcę serca dla dziecka, szczególnie dla noworodka czy niemowlęcia, z tego powodu, że aby pozyskać narząd, niestety  inne małe dziecko, do tego zdrowe, musi umrzeć. Dlatego tak ciężko jest uzyskać narządy do przeszczepów, a zwłaszcza u małych dzieci.

– Pan spotkał się w swojej praktyce z potrzebą przeszczepu u małego dziecka?

– W swojej praktyce spotkałem się z kilkoma pacjentami, który wymagali takiego przeszczepu. Niestety, jeden z nich zmarł w trakcie oczekiwania, drugi przechodzi procedurę kwalifikacyjną do przeszczepu, dwójka dzieci oczekuje na narząd, a u jednego dziecka udało się pomyślnie serce przeszczepić, przy czym po kilku miesiącach rozwinęła się białaczka, czyli pojawiła się inna choroba.

– Z tego wynika, że potrzeb przeszczepów jest sporo.

– Jest ich rzeczywiście sporo. Przy czym zawsze jest dylemat, czy ten przeszczep jest faktycznie niezbędny. Przeszczepienie serca to bowiem zamiana jednej choroby na inną, w której organizm walczy z przeszczepionym narządem. Trwałość przeszczepu w przypadku serca dziecka waha się między (…)

To tylko fragment tekstu. Całość przeczytasz w „Dobrym Tygodniku Sądeckim” – do pobrania za darmo, jednym kliknięciem, pod linkiem:

MAGIK MAŁA
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]