Emocje po wygranej Ugandczyka Zohrana Mamdaniego w Nowym Jorku powoli opadają. W walce o fotel burmistrza młody polityk z ramienia Partii Demokratycznej wyprzedził byłego gubernatora stanu Nowy Jork Andrew Cuomo oraz republikańskiego działacza społecznego o limanowskich korzeniach Curtisa Sliwę.
We wtorek Nowojorczycy ruszyli do urn wyborczych, aby wybrać nowego burmistrza swojego miasta. Udział w głosowaniu wzięło ponad 2 miliony mieszkańców, czyli co najmniej pół miliona więcej niż w poprzednich wyborach. Zgodnie z przypuszczeniami sondaży wybory wygrał Zohran Mamdani, 34-letni Ugandyjczyk, będący zarazem pierwszym muzułmańskim burmistrzem na czele jednego spośród największych miast Stanów Zjednoczonych.
W wyścigu o ten tytuł, oprócz byłego gubernatora stanu Nowy Jork Andrew Cuomo, udział wziął Curtis Sliwa – republikanin o limanowskich korzeniach. W czasie trwania kampanii wyborczej polityk często podkreślał swoje polskie pochodzenie, a w wywiadzie, który udzielił polonijnemu medium – radiu RAMPA, opowiedział o swoich limanowskich korzeniach. Sliwa zaznacza, że jego dziadkowie ze strony ojca pochodzili z Limanowej, z której wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych w czasie I wojnie światowej.
Republikanin z Limanowej
,,Nigdy nie zapomnę, jak mój dziadek Anton opowiadał mi, gdy odwiedzałem ich podczas Świąt Bożego Narodzenia w Chicago w Rockford – wtedy to było całe polskie południe miasta. Pytałem: Dziadku, jak to się stało, że trafiłeś do Ameryki? Mój pradziadek powiedział mu: „Jesteś najstarszym chłopakiem w domu, to znaczy, że idziesz do seminarium”. On jednak uciekł do Krakowa, został mistrzem rzemiosła. Zatrudniono go w Liverpoolu, w Anglii, żeby robił kabiny na liniowcach oceanicznych. Zarobił na bilet do Ellis Island. Tam mu powiedzieli: „O, jesteś Polakiem, pewnie masz krewnych i znajomych w Chicago”. On tylko odpowiedział „tak”, wsadzili go do pociągu, trafił do Chicago. Chodził po mieście, szukał ludzi z Limanowej. Wtedy właśnie Stany Zjednoczone wchodziły do I wojny światowej. Podszedł do niego amerykański żołnierz: „Jak się nazywasz? O, jesteś Polakiem? To pewnie umiesz jeździć konno, trafisz do kawalerii!”. A on: „Nigdy w życiu nie siedziałem na koniu”. „Kłamiesz” – odpowiedzieli. Wsadzili go na statek do Francji, dali mu konia – spadł, złamał bark. „Aha, Sliwa, mówiłeś prawdę” – powiedzieli. Wcisnęli mu karabin, do okopów. Walczył w I wojnie światowej. Wrócił do Chicago, do mojej babci Wandy, i mówił: „Ameryka to wspaniały kraj” – opowiadał w rozmowie z Moniką Adamski.
Całą rozmowę można przesłuchać pod poniższym linkiem.
Curtis Sliwa – polskiego pochodzenia, kandydat Republikanów na Burmistrza NYC


























































































































































































































