Kadr jak pigułka pamięci: rok 1944, chłopiec z aparatem, mężczyzna z pędzlem, a między nimi – spokój tworzenia pośrodku wojny. Nikifor – „czarodziej” akwarelowych cerkiewek, powrócił do nas z czasu, którego wolelibyśmy nie pamiętać. Do archiwum Muzeum Ziemi Sądeckiej trafiło unikatowe, wojenne zdjęcie artysty z 1944 roku, zrobione przez 13-letniego wówczas berlińczyka, dziś profesora klimatologii, Guentera Warnecke. Dar został przekazany podczas wizyty w Muzeum Nikifora, w obecności rodziny oraz ambasadora RP w Austrii, Zenona Kosiniaka-Kamysza.
Jest możliwe, że to jedyne ujęcie Nikifora wykonane w czasie okupacji. Na odwrocie fotografii widnieje podpis: „Rembrandt”, tak chłopcy nazywali małego, skupionego malarza, którego podglądali gdy „czarował świat lepszy niż świat”. Profesor Warnecke przywiózł też wspomnienia: górskich szlaków wydeptywanych po raz pierwszy w życiu, szkolnych wycieczek na Jaworzynę i milczenia o grozie wojny, które dźwigał potem przez długie lata.
Na jednej klatce jest wszystko: ubogi strój, koncentracja przy pracy. Jest też lokalna pamięć: Krynica 1943–1944 jako przystanek ewakuowanych niemieckich dzieci, które mijały Nikifora codziennie, czasem zostawiając mu monetę. Jak wspomina Guenter Warnecke, gdy wojska alianckie rozpoczęły bombardowanie niemieckich miast, w tym Berlina, klasy szkolne wysyłane były do miejscowości niezagrożonych wtedy jeszcze działaniami wojennymi. Profesor podkreśla, że przebywający w Krynicy niemieccy uczniowie nie znali okropieństw wojny. Od takich informacji niemieckie dzieci były odcięte. Dowiadywał się o nich stopniowo, już po wojnie i jak mówi – przez całe życie bardzo mu to ciążyło.
Nikifor w ciekawostkach:
Imię odzyskał po latach. W PRL urzędowo nazywano go „Nikifor Krynicki”, by mógł dostać paszport. W 2003 r. sąd potwierdził jego chrzestne nazwisko: Epifaniusz (Epifaniy) Drowniak – dziś takie właśnie widnieje na nagrobku obok „Nikifora”.
Malował cerkwie i kościoły, dworce, urzędy, „fabryki dolarów”, auto-portrety – „na wszystkim”. Zostawił dziesiątki tysięcy prac: akwarele, rysunki na kartkach, kartonikach po papierosach, skrawkach papieru sklejanych taśmą. Projektował własne stemple, którymi sygnował prace, jakby nadawał im rangę dokumentu. Uroczy, autoironiczny gest człowieka bez urzędowych papierów.
Przełomem w życiu Nikifora była relacja z malarzem i fotografem Marianem Włosińskim, który poświęcił własną karierę, by zadbać o Nikifora i wprowadził jego sztukę „na salony” – do ogólnopolskich galerii. Historia trafiła do filmu „Mój Nikifor”, w którym w tytułowego bohatera genialnie wcieliła się Krystyna Feldman.
Źródła:
Muzeum Ziemi Sądeckiej; Culture.pl
Fot. Profesora w Muzeum Nikifora : Aneta Rajczak
Nikifor przy pracy, rok 1944, fotografię wykonał Guenter Warnecke
Guenter Warnecke jako nastolatek, po lewej z matką, rok 1944
Czytaj też:
Nie w roli prezydenta, a autora. Andrzej Duda promuje autobiografię „To ja”





























































































































































































































