Wiosna w wykonaniu Sandecji, to start o jakim marzyli kibice. Nowosądeczanie po przerwie zimowej rozgrali bowiem sześć spotkań, z czego pięć wygrali i jedno zremisowali. Ostatnia potyczka ligowa, to efektowne zwycięstwo przed własną publicznością nad rezerwami ŁKS-u Łódź. Trener omawiając mecz zwraca uwagę, że przygotowanie nie było łatwe, ale efekt jest bardzo dobry.
– Przygotowując się do dzisiejszego spotkania, wiedzieliśmy, że gramy z rezerwami ŁKS-u Łódź, ale nie znaliśmy dokładnego zestawienia personalnego przeciwnika. To drużyna, która praktycznie w każdym meczu wystawia inny skład – wyjaśnił Rafał Smalec, który objął Sandecję w październiku 2025 roku.
Pomimo tego, że trudno było przewidzieć, jakiej artylerii użyje przeciwnik, to nowosądeczanie spisali się na medal. – Skupiliśmy się na obserwacji zachowania przeciwnika, które można było wychwycić w modelu gry rywala. Wiele z nich potwierdziło się podczas meczu, ale najważniejsze było to, jak sami chcieliśmy funkcjonować na boisku. Graliśmy już trzeci mecz w ciągu tygodnia. Wszystko zagrało tak, jak powinno. Wprowadziliśmy sześć zmian w porównaniu do środowego spotkania. Od początku chcieliśmy zagrać intensywnie, agresywnie i konsekwentnie dążyć do bramek, a przy tym nie pozwolić przeciwnikowi rozwinąć skrzydeł. I udało się to zrealizować – argumentował szkoleniowiec.
– Pierwsze minuty były prawdziwym bombardowaniem. Zdobyliśmy bramkę i stworzyliśmy jeszcze dwie bardzo dobre sytuacje, a pierwsza połowa przebiegła pod naszą pełną kontrolą. W drugiej części meczu pozwoliliśmy jednak rywalowi nieco wykorzystać fazy przejściowe. Po jednym naszym błędzie strukturalnym straciliśmy gola. Mimo to stworzyliśmy sporo dogodnych okazji i oddaliśmy dużo strzałów. Zwycięstwo wydaje się w pełni zasłużone. To był dobry mecz w naszym wykonaniu. Taki, który mieliśmy pod pełną kontrolą – podsumował Rafał Smalec po ostatnim meczu przy Kilińskiego 47.
Trener podkreślił również atmosferę na stadionie. – Ja wiem, że się powtarzam, ale nie można się nie powtórzyć. To co się dzieje na trybunach, jak gramy u siebie, to jest naprawdę niesamowita sprawa. Mogą nam tego zazdrościć kluby ekstraklasowe i tutaj się nie pomylę. Wielkie brawa i podziękowania. Nie tylko ode mnie, ale od zespołu i sztabu również – powiedział opiekun drużyny.
Czytaj także: Rycerze Wiosny w natarciu. Sandecja znów bezlitosna [FOTO]


























































































































































































































