Minął od dramatycznych wydarzeń w miejscowości Stara Wieś, gdzie Tadeusz Duda zamordował swoją córkę i zięcia. Zbrodnia wywarła ogromny wpływ na lokalną społeczność oraz zaangażowała w działania rzesze policjantów, strażaków, strażników granicznych oraz żołnierzy. Po tym czasie rodzina Tadeusza Dudy przerywa milczenie.
Zbrodnia, która wstrząsnęła Starą Wsią
Do zbrodni doszło 27 czerwca 2025 roku w godzinach porannych, kiedy to Tadeusz Duda wtargnął do mieszkania swojej córki w Starej Wsi, a następnie zastrzelił ją oraz swojego zięcia. Wcześniej mężczyzna ranił swoją teściową, która w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Obława za 57-letnim Dudą trwała do 1 lipca. Wtedy tuż po godzinie 21:00 policja poinformowała, że znalazła ciało poszukiwanego z raną postrzałową głowy. Według funkcjonariuszy miało dojść do samobójstwa.
Rodzina przerywa milczenie
Rok po tragedii rodzina Tadeusza Dudy – jego czworo dorosłych dzieci zdecydowało się na rozmowę z dziennikarzami ,,Faktu” zaznaczając, że oni również jest ofiarą tej brutalnej zbrodni, w której stracili siostrę – Justynę.
Dla sąsiadów Duda miał być człowiekiem pomocnym, jednak jego dzieci w rozmowie z ,,Faktem” zaznaczają, że w domu bali się go – miał często wszczynać awantury zarówno po alkoholu jak i bez niego. Według relacji rodzeństwa w domu rozmieszczone miały być kamery, a każdy krok domowników był śledzony – panowała pełna kontrola.
Tragedia miała ich połączyć
Czytaj też: Napad na nastolatka w Lipinkach. Zatrzymano dwie osoby























































































































































































































