Problemem nie jest wzrost cen, ale dostęp do surowców

Rozmowa z Krystyną Baran – prezes firmy Wiśniowski oraz Januszem Komurkiewiczem – członkiem zarządu firmy Fakro, prezesem związku Polskie Okna i Drzwi

– Przed rokiem, kiedy początek sezonu budowlanego zbiegł się z wybuchem pandemii, a nastroje na rynku były mocno niepewne, pani prezes powiedziała „Zawsze jestem optymistką”.

Krystyna Baran: – I tego się trzymam, bo optymizm to dobra cecha w życiu. Ale gdyby nam ktoś powiedział w marcu ubiegłego roku, że to będzie trwało tak długo, że zachorowań i przede wszystkich zgonów będzie tak dużo, to chyba trudno by nam było uwierzyć. Obawiam się, że z taką wiedzą mój optymizm, niestety, byłby mniejszy.

– Pan swój optymizm sprzed roku nazwał racjonalnym i opierał na liczbach.

Janusz Komurkiewicz: – Mamy za sobą szalenie trudny dla gospodarki rok, a ja wtedy analizowałem wskaźniki związane z budownictwem w Polsce, a budowlanka przetrwała ten rok w niezłym stanie. Niektórzy wręcz mówią, że jest to branża koronaodporna. Dlaczego? Gospodarka miała trudne momenty, ale budowlanka cały czas się rozwijała. Jest to koło zamachowe gospodarki, więc mój optymizm był uzasadniony.

– Kiedy rozmawialiśmy przed rokiem powiedziała Pani, że musiał przyjść trudny moment dla branży, bo przez ostatnie lata dla branży budowlanej w Polsce trwała nieustająca hossa, a nic nie trwa wiecznie. Branża budowlana nadal zachowuje się tak, jakby nie było sufitu w rozwoju?

KB: – Takie wówczas miałam takie wrażenie, na szczęście troszkę się pomyliłam. Dzisiaj trzeba się zmagać z innymi problemami, m.in. skokowym wzrostem cen surowców, chyba całkowicie poza jakąkolwiek kontrolą. Mało tego, spotykamy się z problemem zakupu surowców potrzebnych nam do produkcji, co niedawno jeszcze było niewyobrażalne, bo zwykle istniała nadpodaż. To nowe zjawiska w nowej rzeczywistości.

JK: – Ja może posłużę się danymi Głównego Urzędu Statystycznego, bo warto je w tym miejscu przytoczyć. W tym trudnym dla całej gospodarki roku branża budowlana poradziła sobie całkiem dobrze. W zeszłym roku oddaliśmy do użytku 221 401 nowych mieszkań i to jest rekord. Mówiliśmy, że co roku oddajemy coraz więcej mieszkań, wydawało się, że doszliśmy do szklanego sufitu i ciężko będzie o kolejny rekord. A tu proszę, w trudnym roku pandemii wybudowaliśmy jeszcze więcej. O czym to świadczy? Oczywiście o głodzie mieszkaniowym. Ale też Polacy w tym trudnym okresie byli bardziej zamknięci w domach, mniej podróżowali, mniej wydawali na rzeczy związane z nowoczesnym stylem życia, więc mieszkania stały się jeszcze bardziej atrakcyjną formą inwestowania. Polacy coraz chętniej inwestują w nieruchomości.

To tylko fragment rozmowy. Całość w najnowszym wydaniu „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” – dostępnego za darmo pod linkiem poniżej:

DTS 16-18 2021 Budowlanka

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.