Pozwól swojemu balonikowi polecieć w górę

Rozmowa z Malwiną Liszką-Piwowarczyk – fizjoterapeutką, autorką bloga „Fizjoterapia holistycznie”

– Fizjoterapia holistycznie? Co to znaczy?

– Holistyczne podejście w fizjoterapii to takie wspomaganie zdrowia człowieka, w którym bierze się pod uwagę wszystkie sfery jego człowieczeństwa – fizyczną, psychiczną, emocjonalną, społeczną, a nawet duchową. Nasze myśli czy relacje wpływają na nasze ciało i odwrotnie – postawa naszego ciała wpływa na nasz sposób myślenia o sobie czy kontakt z otoczeniem. To wszystko znajduje odzwierciedlenie w naszym zdrowiu i samopoczuciu.

– Nie wystarczy zadbać o ciało?

– Ludzie przeżywający długotrwały stres, problemy rodzinne, kłopoty w pracy czy przebywający w szkodliwym środowisku, prędzej czy później odczuwają to w postaci napięcia mięśni, bólu głowy, sztywności kręgosłupa, spadku odporności czy częstszych urazów. Usprawnianie tylko ciała, bez ingerowania w przyczyny tych dolegliwości, jest zatem działaniem krótkofalowym i nieskutecznym. Holistyczna fizjoterapia uwzględnia te aspekty podczas diagnozy oraz programowania terapii i stara się pomóc całościowo.

– Pracujemy coraz więcej, często w pozycji siedzącej i coraz częściej skarżymy się na różnego rodzaju dolegliwości. Bóle kręgosłupa, drętwienie rąk… Można im zapobiec?

– Najważniejsza jest tu świadomość i systematyczność. Po pierwsze musimy wiedzieć, co nam szkodzi i jak możemy zastąpić nieprawidłowe nawyki lub warunki pracy. Po drugie powinniśmy te nowe zdrowe nawyki powtarzać nawet kilka razy dziennie. Należy do nich m.in. krótka rozgrzewka stawów przed pracą i kontrola prawidłowej postawy podczas siedzenia, czyli: cofnięcie głowy, ściągnięcie łopatek, oparcie lędźwi o oparcie krzesła, położenie całych stóp na podłodze. Warto zadbać o godzinną przerwę na: krótki spacer, kilka łyków wody, pięć głębokich wdechów z unoszeniem ramion, zamknięcie oczu i uświadomienie sobie, co czujemy tu i teraz. I warto pamiętać o ergonomii i profilaktyce także po pracy – sen, czas na ciepły posiłek, rozwój swoich pasji, aktywność fizyczna. Przecież do tego, a nie do siedzenia, zostaliśmy stworzeni.

– Oczywiście wszyscy wiedzą, że aktywność fizyczna to same korzyści, ale… jak się za to zabrać?

– Najlepiej w kilku krokach. Na początku warto określić, po co mamy to robić i co do tej pory stało nam na przeszkodzie? Umysł potrafi wszak stworzyć tysiące wymówek. Kiedy zaczynamy, warto, żeby naszym jedynym celem było wyrobienie w sobie systematyczności. Jeśli postawimy sobie za cel usunięcie bólu kręgosłupa albo poprawę kondycji, to po dwóch tygodniach zniechęcimy się brakiem efektów, bo będzie na nie po prostu za wcześnie. Ale jeśli przez te dwa tygodnie wytrwamy w systematyczności, to nasza wiara w siebie wzrośnie. Drugi krok to zapytanie siebie, jaką aktywność lubimy. Wolimy gry zespołowe czy samodzielne ćwiczenia. Pływanie czy rower? Jogę czy zumbę? Ćwiczenia w domu czy na świeżym powietrzu? O wiele skuteczniej motywuje nas dążenie do czegoś przyjemnego niż uciekanie przed czymś niemiłym i wyrzuty sumienia, że znów przesiedziałem popołudnie przy grze czy telewizji.

– Mamy już cel i motywację. Co dalej? Od czego zacząć, gdy przerwa w ćwiczeniach była dość długa?

– Powrót do aktywności po przerwie też warto podzielić na etapy. Najpierw trzeba zrobić przestrzeń: kiedy wprowadzamy zmiany, zawsze musimy sobie uświadomić, że coś stracimy. Chcemy wyrobić nawyk systematycznej aktywności, więc będziemy musieli zrezygnować z czegoś innego, co do tej pory robiliśmy w tym czasie. To budzi opór i może powodować, że przegramy w walce z naszym nowym postanowieniem. Dlatego warto określić stałą porę na aktywność fizyczną – tak powstaje samodyscyplina i nie musimy się już tak zmuszać. Po drugie wymagajmy mniej. Przez pierwszy miesiąc warto podzielić swoje wymagania przez pół. Jeśli postanowiłeś ćwiczyć codziennie, bądź zadowolony, że poćwiczyłeś co drugi dzień. Jeśli planowałeś biegać przez pół godziny, uciesz się, że znalazłeś czas i siły na 15 minut. Znajdź swoją równowagę, a na podniesienie poprzeczki zawsze przyjdzie czas, kiedy aktywność fizyczna wejdzie ci w krew. Wreszcie bądź dla siebie wyrozumiały i nagradzaj się. Jeśli znów odpuściłeś, nie szukaj kary i nie rezygnuj z aktywności. Zapytaj siebie, czego potrzebujesz i postaraj się to zmienić następnym razem. A jeśli nie odpuściłeś – zrób dla siebie coś dobrego – zafunduj sobie aromatyczną kąpiel, seans filmowy czy budyń czekoladowy.

– Czyli nie katujemy się w celu poprawy kondycji, tylko cieszymy się nawet z małej aktywności za to z miłością do siebie?

– Zdecydowanie. Moim zdaniem to o wiele skuteczniejszy sposób na wytrwanie w postanowieniu. Zresztą nie tylko moim, bo tak twierdzą psychologowie. Traktujmy siebie tak, jak potraktowalibyśmy przyjaciela. Przecież nie będziemy mu wyrzucać: „jesteś beznadziejny”, „zawsze zawodzisz”, bo to odbiera, a nie dodaje chęci do działania. Lepiej powiedzieć sobie: „wierzę w ciebie i chce być dla ciebie wsparciem”. I za takie podejście do siebie nasz organizm na pewno pozytywnie się nam odwdzięczy.

– Aktywność fizyczna to jedno, ale zbawienny może być też masaż?

– Tak, masaż ma bardzo pozytywny wpływ na nasze zdrowie psychofizyczne. Działa zarówno profilaktycznie, zapobiegając przemęczeniu czy przeciążeniu, jak i leczniczo -uśmierzając ból i przyspieszając regenerację organizmu. Ale przede wszystkim pozwala na zwolnienie tempa, skupienie się na sobie i bierną relaksację.

W ofertach pojawia się intrygująco brzmiący masaż biurowy. Co to takiego?

– Masaż biurowy to taka zdrowsza wersja przerwy kawowej. Żartuję (śmiech). Choć może to nie do końca żart, bo działanie masażu można porównać do wpływu kawy na nasz organizm. Przyspiesza krążenie, dodaje energii i poprawia nastrój, ale to nie jedyne jego zalety. Ta ekspresowa forma masażu została stworzona z myślą o pracownikach biurowych przebywających większość czasu w pozycji siedzącej. Ta grupa zawodowa jest szczególnie narażona na dolegliwości bólowe kręgosłupa, zmiany zwyrodnieniowe stawów i wady postawy oraz stres. A masaż to chyba najszybsza i w pełni naturalna forma przeciwdziałania tym niedogodnościom. W czasach, w których większość ludzi żyje w pośpiechu, trudno znaleźć czas na systematyczne wizyty u masażysty. Dlatego zaletą masaży biurowych jest to, że to masażysta przyjeżdża do pracownika. W ustalonym wcześniej pomieszczeniu tworzy na ten czas gabinet masażu, aby pracownik zapomniał przez chwilę, że jest w pracy i mógł się zrelaksować. Często towarzyszy temu muzyka relaksacyjna i aromaterapia.

– I mamy wierzyć, że doczekamy się masażu w miejscu pracy?

Pracodawcy, świadomi korzyści z tego płynących oraz oczekiwań swoich pracowników, oferują im coraz więcej benefitów związanych ze zdrowiem. Trend Corporate Wellness, którego to elementem jest właśnie masaż biurowy, jest w Polsce z roku na rok coraz popularniejszy. Ocenia się, że na razie korzysta z tego typu usług około 3 procent firm, ale tendencja jest wzrostowa. Niestety firmy te to zwykle zagraniczne korporacje, więc jeśli nie pracujemy w którejś z nich, to być może poczekać będziemy musieli troszkę dłużej. Inna rzecz, że inicjatywa może wyjść od dołu. Może by tak zasugerować swojemu pracodawcy, aby w tym roku, zamiast paczek na święta, podarował pracownikom Dzień Masażu? Z doświadczenia wiem, że wszyscy będą zadowoleni.

– Masz swój sposób – jak przeżyć jesień w dobrej formie fizycznej i psychicznej?

– Odpuszczać. Z roku na rok życie coraz bardziej uczy mnie, że nie wszystko, co byśmy chcieli osiągnąć, zrobić, mieć, jest nam potrzebne do szczęścia, o równowadze psychofizycznej nie wspominając. Kiedy aura na zewnątrz dołuje, dzień coraz krótszy, promieni słonecznych za mało, a obowiązków w pracy i w domu wcale nie ubywa, warto się zatrzymać i wsłuchać, czego potrzebuje teraz moje ciało. Ja to nazywam „Strategią Latającego Balona”. Im cięższy się staje, tym trudniej mu lecieć, dlatego trzeba zrzucać kolejne worki z piaskiem. Te worki to nasze ambitne plany, zobowiązania, a nawet codzienne obowiązki. Czasami lepiej pójść wcześniej spać niż zmuszać się do ćwiczeń o godz. 21. Czasami lepiej zjeść tego fast fooda, zamiast silić się w kuchni na zdrowe danie, do którego trzeba wcześniej zrobić zdrowe zakupy i znaleźć zdrowe przepisy. Czasami lepiej nie robić nic, bo kiedy mamy odpocząć, jak nie teraz, jesienią, gdy nasz organizm o to prosi. Zaufajmy mu. Zaufajmy sobie.

Rozmawiała Jolanta Bugajska

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.