Polowanie z obiektywem na tropie dzikiej przyrody [ZDJĘCIA]

Polowanie z obiektywem na tropie dzikiej przyrody [ZDJĘCIA]

Fotografia to ogólnie na tyle szeroka dziedzina, że powstało wiele rodzajów jej specjalizacji tematycznej. Jedną z bardzo ciekawych, ale również niezwykle trudnych jest uchwycenie w obiektywie dzikiej przyrody w jej naturalnym środowisku. Jakie funkcjonują tam schematy działania, a co szczególnie ważne jest w tej konkretnej specyfice? Opowiedział nam o tym Jacek Mółka, którego dzieła wzbudzają zachwyt w mediach społecznościowych.

Jak wygląda taki dzień, w którym fotograf udaje się z obiektywem polować na ujęcia? – W pierwszej kolejności musimy wiedzieć co chcemy fotografować, aby móc się do tego w odpowiedni sposób przygotować. Największym wrogiem dla zwierząt jest niestety człowiek… Dlatego jeśli chcemy mieć ich piękne kadry, musimy zrobić wszystko by zwierzęta nie dostrzegły naszej obecności. Stąd też w fotografii dzikiej przyrody takie kwestie, jak odpowiednie maskowanie, strój czy też czatownia są nieodzownym elementem pracy w terenie. Cierpliwość, spokój i opanowanie emocji, to podstawy w tej dziedzinie fotografii. Mawia się, że fotografia przyrodnicza, to pasmo porażek z rzadka przeplatanych drobnymi sukcesami i pod takim stwierdzeniem podpisuje się obiema rękami. Wykonujemy setki, tysiące zdjęć z czego po powrocie do domu wybieramy jedno, a może dwa. Jeśli jest więcej takich nadających się do postprodukcji i publikacji, to już naprawdę wielki sukces – wyjaśnił Jacek Mółka dla DTS24.

– Praca w terenie to dwie techniki, których używa fotograf przyrody. Jedna z nich popularnie zwana „z podchodu”, czyli odpowiednio ubrani i zamaskowani na tyle ile się da, podchodzimy do obiektu fotografowanego. Druga zaś metoda to tak zwana „zasiadka”,czyli przebywanie w miejscu zamaskowanym typu namiot, bądź lokalizacja przygotowana przez nas z tego, co przyroda nam daje jak gałęzie. Do tego na przykład siatka maskująca, aby czy to ptaki czy zwierzyna nie zauważyła naszej obecności. Przyroda i zwierzęta są nieprzewidywalne. Czasem po piętnastu minutach od wyjścia mamy interesujące i zadowalające nas ujęcie, a kiedy indziej spędzamy cały dzień i wracamy z czystą, niezapisaną kartą pamięci w aparacie – dodał fotograf.

Skąd wzięło się ukierunkowanie właśnie na taki rodzaj zdjęć? – Fotografia dzikiej przyrody, to dla mnie pasja. To jest hobby, które sprawia wiele przyjemności i pozwala obcować z naturą. Zdjęcia publikuje na wielu fotograficznych grupach. Często widząc ich bardzo pozytywny oddźwięk, nie wykluczam w przyszłości powstania albumu. Mógłbym zaprezentować w ten sposób piękno przyrody naszego sądeckiego regionu – podkreślił Jacek Mółka.

– Moja przygoda z fotografią zaczęła się ładnych kilka lat temu, kiedy to zakupiłem pierwszy aparat. Była to podstawowa lustrzanka, dzięki której mogłem uczyć się podstaw fotografii. Debiutanckie zdjęcia, jak to często bywa, były mówiąc wprost słabe. Na początku pojawiło się zniechęcenie i pytanie, dlaczego nie mam takich efektów jak profesjonaliści?  Szybko jednak postanowiłem swoją wiedzę poszerzać poprzez naukę trójkąta ekspozycji oraz podstaw kadrowania i prawidłowej techniki robienia zdjęć. W głównej mierze były to fotografie krajobrazowe, które do tej pory często wykonuję – wspomniał twórca zdjęć dzikiej przyrody.

Jak prezentują się dzieła Jacka Mółki? Zapraszamy do obejrzenia galerii.

Czytaj także: Najbardziej skrywane zakątki Domu Gotyckiego [FILM, ZDJĘCIA]

fot. Jacek Mółka

Filmoteka dts24

217 Videos