Słaby dzień Sandecji. W meczu z Radomiakiem zabolało trzy razy…

Nie udało się Sandecji podtrzymać serii meczów bez porażki. Tym razem Radomiak okazał za mocny, choć prawda jest i taka, że zespół z Nowego Sącza prezentował się słabiej niż zwykle.


Radomiak Radom – Sandecja Nowy Sącz 3:0 (1:0)

1:0 Sokół 22, 2:0 Leandro (karny) 49, 3:0 Sokół 53
Sędziował: Wojciech Myć.
Żółte kartki: Cichocki – Boczek, Bućko, Błanik, Walski

Radomiak: Kochalski – Abramowicz, Bodzioch, Cichocki, Jakubik (75 Mikita) – Karwot, Nascimento – Kozak (85 Banasiak), Gąska, Leandro (60 Fortes) – Sokół (85 Bogusz).
Sandecja: Pietrzkiewicz: Piter-Bućko (69 Kuźma), Dziwniel, Danek, Boczek – Walski (76 Ken), Chmiel (68 Małkowski), Ogorzały, Hajda, Kasprzak (59 Żołądź) – Błanik (59 Prochownik).

Od pierwszych minut meczu atakowali gospodarze, którzy często zmieniali strony boiska inicjując swoje akcje. Sandecja nie pozostawała dłużna, choć widać było, że podstawowym zadaniem biało czarnych było pilnowanie własnej bramki. W 11 minucie Hajda próbował zaskoczyć rywali, ale został sfaulowany przez rywali przed polem karnym, ale rzut wolny nie został wykorzystany.

W 20 minucie znakomita, szybką akcję przeprowadziła Sandecja. Z lewej strony boiska dośrodkowanie na pole karne rywali wykorzystał Błanik, ale sędzia nie uznał gola z powodu spalonego – kontrowersyjna decyzja. Chwilę później przydarzył się poważny błąd Pietrzkiewiczowi, który wybiegł daleko przed pole karne, nie opanował piłki co wykorzystał Sokół posyłając futbolówkę do bramki Sandecji. Od tego momentu Radomiak osiągnął wyraźną przewagę, grając bardzo agresywnie, na co nie zwracał większej uwagi sędzia Myć.

Piłkarze z Nowego Sącza próbowali atakować, ale widać było, że strata gola bardzo ich zdołowała. Drugą połowę Sandecja zaczęła z dużym animuszem, ale szybko została ostudzona. W 49 za faul w polu karnym sędzia wskazał na wapno. Jedenastkę na gola zamienił Leandro. Kilka chwil później nieporozumienie Pietrzkiewiacza z Bućko wykorzystał Sokół i było 3:0 dla gospodarzy. Piłkarze Sandecji próbowali coś zrobić by zdobyć choćby honorowego gola, ale niewiele z tego wynikało. Ataki Sandecji ożywił Małkowski, który zmienił Chmiela, ale nie miał szansy zmienić wyniku. To nie był dzień drużyny z Nowego Sącza.

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.