„Piekło” trzyma się mocno

„Piekło” trzyma się mocno

Od dziesiątków lat na mapach, planach Nowego Sącza nie zaznaczono dzielnicy o nazwie „Piekło”. Ale w świadomości większości mieszkańców Sącza taka nazwa funkcjonuje od ponad stu lat. Co prawda wśród najstarszych mieszkańców tej dzielnicy trwa odwieczny spór, czy „Piekło” to kwartał zamkniety w granicach od zachodu rzeką Kamienicą od wschodu ulicą Lwowską i od południa ul. Krańcową, czy też obszar jest znacznie większy, rozciągający się mmiędzy dwoma rzekami Kamienicą i Łubinką i graniczącymi ulicami Barską i wspomnianą Krańcową. Jest jak jest, jak czują to „Pieklorze”.

Uświęconą tradycję co kilkuletnich zjazdów przestrzegają solennie. Przed paroma dniami spotkali się po raz kolejny. Przyjechali z różnych stron kraju, w większości zaś mieszkający w Sączu i okolicy, chociaż niekoniecznie na „Piekle”. Odśpiewali swój hymn i gościli się serdecznie w „Chacie Zbója”.

Wspominali swoje młodzieńcze lata z rozrzewnieniem, często były chłodne i głodne. Wyrośli na porządnych ludzi chociaż „Piekło” przez dziesiątki lat było kojarzone z dzielnicą występku, niebieskich ptaków co to nie sieją, nie orzą, a mają się dobrze. Była to też w latach międzywojennych, dzielnica nieobyczajna z domami publicznymi włącznie. Swoista subkultura, do której uczestnicy zjazdów „Pieklorzy” niechętnie wracają. Jak głosi fragment hymnu legendarnej dzielnicy „Piekło” – „…na warcie Piekła chłopców stało stu, bo każdy z Pieklorzy to jest dzielny zuch, my tu, my tam, lecz nigdy sam, regulamin nie pozwala nam…”.

Tak było i tym razem na zjeździe „Pieklorzy”. Serdecznie i wesoło, jak przystało na nazwę tej nieformalnej dzielnicy.

Filmoteka dts24

217 Videos