W Cerkwi Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Łosiu pożegnano Bogdana Kareła – gorlickiego artystę, snycerza. Dwa lata temu opowiadał naszej dziennikarce o tym, dlaczego zależało mu, aby w miejscach cmentarzy cholerycznych powstały morowe krzyże. Zmarł 30 czerwca. Pogrzeb odbył się wczoraj (13 lipca).
Z wykształcenia był inżynierem technologii materiałów. Jego pasja do snycerstwa narodziła się, jak sam to określał, przypadkiem. W 1988 roku postanowił nauczyć się rzemiosła. Inspiracją było odnalezienie na strychu zdobionego elementu dekoracyjnego. Chciał stworzyć coś podobnego i tak zrobiła się miłość do snycerki. Był samoukiem, udoskonalał swoją technikę przez praktykę. Samodzielnie nauczył się sztuki snycerskiej, ostrzenia narzędzi, suszenia i bejcowania drewna.
„Pewnego dnia przyjechał do mnie ktoś, kto pokazał mi zdjęcie zdobionej ramy i zapytał czy byłbym w stanie wykonać podobną. Ja tę ramę odtworzyłem – najpierw na próbę. A później, na zamówienie tego samego klienta, wykonałem jeszcze 50 takich ram. To była najlepsza szkoła” – wspominał w rozmowie z autorami albumu „Do korzeni. Zanikające zawody Pogórza i Łemkowszczyzny”.
Tworzył głównie w tradycyjnej technice snycerskiej – płaskorzeźbie również abstrakcyjnej, a także wykonywał rzadki rodzaj płaskorzeźby – ikony rzeźbione. Tworzył ramy, rekonstruował przedmioty, a także na zlecenie Muzeum Narodowego w Krakowie, rzeźbił oparcie krzesła wg projektu Stanisława Wyspiańskiego z roku 1904/1905, przygotowanego dla Zofii i Tadeusza Żeleńskich.
,,Był stypendystą Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu – pracował nad krzyżami morowymi, które stanęły w miejscach nieoznakowanych cmentarzy cholerycznych. Prowadził warsztaty dla dzieci, młodzieży i dorosłych, podczas których dzielił się swoją wiedzą i przekazywał umiejętności kolejnym pokoleniom” – czytamy w albumie „Do korzeni. Zanikające zawody Pogórza i Łemkowszczyzny”.
Morowe krzyże
W 2022 roku opowiadał naszej dziennikarce o krzyżach morowych, które stanęły w miejscach cmentarzy cholerycznych. Poniżej fragment rozmowy.
Z Pana inicjatywy stanęło pięć krzyży morowych w miejscach, o których nawet nie pamiętamy, że są cmentarzami cholerycznymi. W jaki sposób obecna sytuacja zainspirowała do tego?
– Mój znajomy, we wrześniu ubiegłego roku poprosił mnie, żebym wyrzeźbił mu na krzyżu morowym kilka krzyżyków i liter. Zgodziłem się, ale zapytałem jednocześnie, po co i co to? Chodziło o postawienie krzyża morowego, typu karawaka przed kościołem w Królowej Górnej. Jego nazwa pochodzi od hiszpańskiego miasta Caravaca, gdzie miał stanąć pierwszy taki dwuramienny krzyż, który – jak początkowo wierzono – chronił przed klęskami żywiołowymi, później głównie przed zarazą. W czasie trwania Soboru Trydenckiego (1545-1563) i w obliczu panującej wówczas dżumy biskup antiocheński Leonard wprowadził inskrypcje na tym krzyżu w postaci siedmiu krzyżyków i osiemnastu liter, od których zaczynają się modlitwy z psalmów lub ułożone na ich wzór przez biskupa Jerozolimy św. Zacharego – mówił wówczas.
Cała rozmowa do przeczytania w artykule: Bogdan Kareł: Niechętnie, drogo i jeszcze nieterminowo
Źródło: album „Do korzeni. Zanikające zawody Pogórza i Łemkowszczyzny”,
wyd. Gorlickie Centrum Kultury i Miasto Gorlice/ DTS24



























































































































































































































