Pasieka Roku znajduje się w Naściszowej i nazywa się: Słoneczna

Piotr Czernecki mieszka w Naściszowej. Od 2010 roku zajmuje się hodowlą pszczół. W grudniu zdobył I nagrodę w konkursie na Pasiekę Roku, przyznawaną rokrocznie przez Karpacki Związek Pszczelarzy w Nowym Sączu. 

Renault2

Choć na co dzień Piotr Czernecki pracuje w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, miłość do owadów odziedziczył po swoim dziadku.

-Mój dziadek mieszkał w Limanowej. Miał tam 80 pni. Pamiętam z dzieciństwa, jak zajmował się pszczołami i wybierał miód. Miałem 9 lat, kiedy dziadek zmarł, a zainteresowanie taką działalnością jakoś samo przyszło - opowiada pan Piotr, który w swej Pasiece Słonecznej ma 35 uli typu wielkopolskiego i trochę warszawskich...

W zimie w jednym ulu może znajdować się od 4 do 5 tysięcy pszczół. W okresie szczytowym, czyli w czerwcu, może być ich nawet ok. 60 tys.

-Pszczelarze muszą mieć dobrych i wyrozumiałych sąsiadów. W zależności od pory roku, pszczółki potrafią być dokuczliwe. Mam bardzo dobrych sąsiadów i jestem za ich wyrozumiałość bardzo wdzięczny - podkreśla Piotr Czernecki.

Do Konkursu na Pasiekę Roku zgłoszonych zostało 12 pasiek z terenu Karpackiego Związku Pszczelarzy. Pasieki podzielone zostały na cztery kategorie: małe (do 20 pni pszczelich), średnie (do 40 pni) i duże (powyżej 40).

Ule pana Piotra doceniono za ich stan, położenie, porządek i higienę utrzymania, wyposażenie oraz czystość. W konkursie oceniany jest również sam właściciel pasieki, jego kwalifikacje, zaangażowanie w działalność pszczelarską, udział w szkoleniach, kursach, samokształcenie z fachowej literatury i prasy, a także własne doświadczenia oraz pomysły na doskonalenie praktyki.

Komisja interesowała się sposobem pozyskiwania produktów od pszczół i ich wykorzystaniem, zwracano również uwagę na stan zdrowotny owadów, terminowość zabiegów, takich jak np. zimowe dokarmianie.

-Ta nagroda to dla mnie duże wyróżnienie  - dodaje pan Piotr, którego zdaniem rola rodzin pszczelich ma ogromny wpływ na życie człowieka.

-Pszczoły jako zapylacze mają wpływ na ilość i jakość płodów rolnych, a zarazem na wyżywienie ludzi. Są doskonałym źródłem łatwo przyswajalnych mikroelementów i witamin, które znajdują się w takich produktach jak pyłek kwiatowy, mleczko, pierzga oraz miody nektarowe i spadziowe, które działają antybiotycznie. Pszczelarstwo przyczyniło się do pozyskania wielu cennych leków na bazie naturalnych składników - wyjaśnia i jednocześnie zaznacza, że ludzie w ostatnich latach przyczynili się do spadku liczebności tych pożytecznych owadów.

-Chemizacja rolnictwa, stosowanie upraw monokulturowych, wycinanie drzew miododajnych oraz skażenie atmosfery, a co za tym idzie: anomalie pogodowe, mają ogromny wpływ na choroby wśród rodzin pszczelich. Poważnym problemem są też czynniki biotyczne jak grzyby, roztocza, bakterie i wirusy - wyjaśnia Piotr Czernecki.

-Rodzina pszczół, jako przykład znakomitej organizacji, ma zdolności adaptacji do warunków przyrodniczych i klimatycznych. Jest wdzięcznym obiektem obserwacji. Pszczoły jako gatunek od tysiącleci towarzyszący człowiekowi, zostały przez niego udomowione, jednak nie oswojone. Nadal są dzikim żywiołem rządzącym się własnymi prawami. Warto je poznać, aby lepiej zrozumieć przyczyny zjawisk zachodzących w rodzinie.

Piotr Czernecki apeluje również w imieniu pszczelarzy do rolników, aby opryskiwali pola, a przede wszystkim sady, dopiero późnym popołudniem lub wieczorem, kiedy już niewiele pszczół wylatuje z uli.

-Przez niewłaściwe opryski giną, a to one są głównymi zapylaczami roślin. Od nich zależy wielkość plonów. Owady te nie są naszymi wrogami, lecz przyjaciółmi rolników. Dbajmy o klimat i otaczającą nas przyrodę a matka natura i pszczoły obdarzą nas wspaniałymi naturalnymi produktami - podsumowuje.

Fot. Z arch. P. Czerneckiego. 

 

WIŚMAŁA2020

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.