Wojna na Bliskim Wschodzie podbija ceny paliwa – również na Sądecczyźnie

Wojna na Bliskim Wschodzie podbija ceny paliwa – również na Sądecczyźnie

Na stacjach w Nowym Sączu i okolicach kierowcy już widzą skutki światowego kryzysu. Ceny ropy po eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie poszybowały najmocniej od lat, a to natychmiast przełożyło się na droższe tankowanie, także na Sądecczyźnie. Orlen zapewnia jednak, że dostawy są bezpieczne, obniżył marżę na diesla niemal do zera i od 12 marca uruchamia weekendową promocję dla kierowców.

Kierowcy na Sądecczyźnie nie muszą śledzić giełd ani komunikatów z Zatoki Perskiej, żeby zobaczyć, że sytuacja zrobiła się poważna. W poniedziałek, 9 marca, publiczne porównywarki cen paliw pokazywały w Nowym Sączu benzynę Pb95 w widełkach od 5,39 do 6,19 zł za litr, a olej napędowy od 5,65 do 7,28 zł. W Krynicy-Zdroju Pb95 kosztowała od 5,79 do 6,14 zł, a w Łącku notowano około 5,89 zł za litr benzyny 95 i 6,13 zł za diesla.

Ropa wystrzeliła, więc stacje podnoszą ceny

Za tym ruchem stoi przede wszystkim gwałtowny wzrost cen ropy. Reuters podał, że 9 marca notowania Brent w trakcie sesji sięgały nawet 119,50 dolara za baryłkę, co oznacza najwyższy poziom od 2022 roku. Rynek reaguje na eskalację wojny na Bliskim Wschodzie i zakłócenia w transporcie surowca, zwłaszcza wokół Cieśniny Ormuz, która jest jednym z najważniejszych punktów światowego handlu ropą.

Cenowa machina działa brutalnie i prosto: kiedy drożeje ropa, drożeją paliwa w hurcie, a chwilę później rosną ceny na stacjach. Analitycy e-petrol.pl prognozują, że w tygodniu 9 – 15 marca średnia cena Pb95 w Polsce może wynosić 6,15 – 6,30 zł za litr, a diesla 7,12 – 7,29 zł. Z kolei BM Reflex ocenia, że w drugim tygodniu marca średnia cena diesla może dojść nawet do 7,55 zł za litr, a benzyny 95 do 6,50 zł.

Po południu pojawiły się jednak sygnały lekkiego uspokojenia. Jak zwrócił uwagę główny analityk DM BOŚ Marek Rogalski, ropa zaczęła tanieć po doniesieniach o możliwym uwolnieniu części rezerw strategicznych przez kraje G7 oraz w związku z oczekiwaniami rynku na negocjacje, które mogłyby zakończyć działania zbrojne w Zatoce Perskiej i odblokować Cieśninę Ormuz. Według tego komentarza kontrakty na ropę zeszły z porannych poziomów sięgających blisko 120 dolarów za baryłkę do okolic poniżej 100 dolarów, a późnym popołudniem wynosiły niespełna 95 dolarów. To jednak nie oznacza automatycznego spadku cen na stacjach, bo detal reaguje z opóźnieniem i nadal odczuwa wcześniejszy skok notowań.

Diesel boli najbardziej

Najmocniej podwyżki uderzają dziś w kierowców tankujących olej napędowy. Według analiz rynku hurtowa cena diesla rosła w ostatnich dniach szybciej niż benzyny, a eksperci tłumaczą to większą wrażliwością tego segmentu na sytuację międzynarodową i import paliw do Europy. W praktyce oznacza to, że właśnie na pylonach z ON najłatwiej dziś zobaczyć ceny przekraczające 7 zł za litr. W Nowym Sączu takie poziomy są już widoczne.

Orlen tnie marżę i rusza z promocją

W tym kontekście ważny jest poniedziałkowy komunikat Orlenu. Koncern poinformował, że w związku z gwałtownymi wzrostami cen paliw na światowych rynkach niemal do zera zredukował detaliczną marżę na dieslu. Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara przekazał, że spółka chce w ten sposób łagodzić skutki skokowych podwyżek dla kierowców. Równocześnie od 12 marca do 3 maja rusza promocja na wszystkich stacjach Orlenu w Polsce. Posiadacze aplikacji ORLEN Vitay będą mogli przez osiem kolejnych weekendów kupować do 50 litrów benzyny lub diesla taniej nawet o 35 groszy na litrze, jeśli aktywują kupon i zrobią zakupy z oferty pozapaliwowej za minimum 5 zł. Bez zakupów rabat ma wynosić 20 groszy na litrze. W sumie promocją objętych będzie maksymalnie 400 litrów paliwa na użytkownika.

Harmonogram promocji obejmuje terminy: 12 – 15 marca, 20 – 22 marca, 27 – 29 marca, 3 – 6 kwietnia, 10 – 12 kwietnia, 17 – 19 kwietnia, 24 – 26 kwietnia oraz 30 kwietnia – 3 maja.

Paliwa ma nie zabraknąć, ale tanio już było

Z jednej strony ceny rosną, z drugiej rząd i Orlen uspokajają, że nie ma dziś zagrożenia dla ciągłości dostaw. Premier Donald Tusk powiedział w poniedziałek, że w Polsce nie powinno zabraknąć paliwa i obecnie nie ma powodu do niepokoju, choć zastrzegł, że skutków przedłużającej się wojny nie da się jeszcze przewidzieć w dłuższej perspektywie. Orlen przekazał z kolei Polskiej Agencji Prasowej, że dostawy ropy do rafinerii są realizowane zgodnie z harmonogramem, a koncern na bieżąco monitoruje sytuację geopolityczną.

To oznacza, że na razie nie chodzi o brak paliwa, tylko o jego cenę. A ta – zarówno w Polsce, jak i na Sądecczyźnie – pozostaje zakładnikiem sytuacji na światowym rynku ropy. Jeśli napięcie na Bliskim Wschodzie szybko nie osłabnie, kolejne dni mogą przynieść następne podwyżki.

źródła: własne, PAP, e-Petrol, Reuters, Fuelo

Filmoteka dts24

217 Videos