Oto Dziubyniłka, proszę wycieczki

W Gładyszowie działa prywatny skansen łemkowski. Jan Dziubyna, jego twórca, wyjaśnia ideę: pokazać wszystko, co było kiedyś potrzebne mieszkańcowi wsi do życia. A co było i jest zasadniczo niezbędne człowiekowi? Strawa, dach nad głową i odzienie.

Dziubyna urodził się w Gładyszowie. Dosłownie: nie w szpitalu w Gorlicach, lecz w rodzinnym domu z pomocą miejscowej akuszerki. W 1956 r. nie na tzw. Ziemiach Odzyskanych, dokąd przesiedlono Łemków? W przypadku Gładyszowa wysiedlenie nastąpiło w niedzielę 8 czerwca 1947 r. Mieszkańców obudzono o godz. 4 rano, dostali dwie godziny na spakowanie się. Stacja załadunkowa w Zagórzanach. W każdym wagonie umieszczono 2-3 rodziny, gładyszowianie zajęli w sumie dwa pociągi.

Rodzinę matki wywieziono w okolice Piły. Zaś rodzina ojca wróciła do Gorlic już po tygodniu, gdyż wyreklamowała się dzięki babci, która w ramach emigracji zarobkowej urodziła się w 1899 r. w Pittsburghu w USA i wróciła do Polski, mając prawo do obywatelstwa Stanów Zjednoczonych, z którego nie korzystała. Władze widać uznały, że nie ma pochodzenia łemowskiego, lecz hamerykańskie… Niemniej fakt pozostaje faktem, że spośród ok. 170 rodzin w Gładyszowie zostały po przesiedleniach zaledwie 3 rodziny łemkowskie i 3 mieszane. Tę lukę zapełnili przybysze z innych części małorolnej i przeludnionej Małopolski.

Dziubynę zawsze interesowały rolnictwo i przyroda, więc ukończył Technikum Rolnicze w Hańczowej i Akademię Rolniczą w Lublinie, po czym z drobnymi przerwami, np. na pracę w podstawówce w Brunarach, uczył przedmiotów fachowych w Technikum Rolniczym w Bystrej k/Gorlic – razem z żoną Danutą, nauczycielką języków obcych, w tym łemkowskiego. Mieszkali tam, ale wrócili prawie na ojcowiznę męża. W rodzinnym domu zamieszkała jego siostra, więc wybudował własny. I w nim w 1990 r. założył gospodarstwo ekologiczne, jedno z dwóch pierwszych w ówczesnym województwie nowosądeckim, potem agroturystyczne, które z czasem przekształciło się w Muzeum i Fundację Łemkowska Zagroda Edukacyjna – Dziubyniłka z osobowością prawną, zrzeszone w sieci zagród edukacyjnych Małopolska Wieś Tradycyjna.

Bo pamiętał dom rodzinny i inne we wsi (niedawno razem z innymi odtworzył mapę Gładyszowa sprzed wysiedleń i teraz dokładnie wiadomo, gdzie kto mieszkał). Znał wszystkie narzędzia i sprzęty. Gospodarze mieli już kosiarki konne, ale kos i sierpów się nie pozbywali. Temu nawykowi zawdzięcza własne zbiory, część dostał od innych lub zakupił, a kiedy ludzie dowiedzieli się, że zbiera, często przywozili następne. Ojciec za młodu pokazywał mu, jak się na tych sprzętach pracuje. A Dziubyna z żoną byli nauczycielami, więc zagrała w nich żyłka edukacyjna, toteż zdecydowali się na udostępnienie zbiorów turystom.

Chyża

Naszym przewodnikiem po skansenie będzie sam właściciel. I oto, proszę wycieczki, drewniana chata. Na ścianie wisi powrósło z siana, służące do wiązania snopków, ale to tutaj, proszę wycieczki, nosi zaszczytny tytuł rekordzisty Polski, gdyż mierzy aż 104 m! Prawie 70 osób plotło je ze dwie godziny. Jest tak mocne, że wytrzymało holowanie traktora o masie 4,5 tony!

Łemkowska chata, czyli chyża, łączy w jednym budynku funkcje zarówno mieszkalną, jak i gospodarcze. Proszę spojrzeć: (…)

To tylko fragment tekstu Ireneusza Pawlika. Całość przeczytasz tylko w “Dobrym Tygodniku Sądeckim” – pobierz numer bezpłatnie jednym kliknięciem:

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.