W czwartek, 28 maja, w gmachu Starostwa Powiatowego przy Jagiellońskiej w Nowym Sączu zrobiło się na tyle gorąco, że urzędnicy musieli pilnie wezwać wsparcie. Chwilę później pod urząd zajechał policyjny radiowóz.
Gdy świadkowie zobaczyli mundurowych wyprowadzających z budynku mężczyznę, na korytarzach momentalnie zaczęły się szepty. Biorąc pod uwagę klimat wokół ostatnich wizyt służb w nowosądeckich instytucjach, wyobraźnia mieszkańców od razu ruszyła z kopyta. Pojawiły się pytania, czy to kolejne zatrzymanie na urzędniczych szczytach.
Żeby uciąć spekulacje, zapytaliśmy o szczegóły bezpośrednio u źródła. Odpowiedź Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu szybko wyjaśniła sprawę.
– W dniu 28 maja br. na terenie Starostwa Powiatowego policjanci nie zatrzymywali żadnych osób. Natomiast w związku ze zgłoszeniem o awanturującym się kliencie urzędu, policjanci przeprowadzili w tym miejscu interwencję. Sprawa została wyjaśniona i interwencja została zakończona na miejscu – informuje nadkom. Justyna Basiaga, Oficer Prasowy KMP.
Tłem policyjnej akcji nie była więc wielka polityka, a skrajne emocje. Jednemu z petentów w starciu z procedurami najzwyczajniej w świecie puściły nerwy i to na tyle mocno, że obsługa nie była w stanie nad nim zapanować. Dopiero widok mundurów podziałał otrzeźwiająco. Awanturnik opuścił budynek w asyście patrolu, a sprawa skończyła się na miejscu. Starostwo nadal pracuje normalnym trybem, a lokalni łowcy sensacji muszą tym razem obejść się smakiem.
Czytaj także: Waloryzacja zarobków prezydenta. Wiemy, ile zarobi Ludomir Handzel


























































































































































































































