Ostatnich kilka dni przyszło mi spędzić na leżąco. Z racji przeziębienia. Ponieważ lekarzy unikam jak choroby, również teraz dochodzę do zdrowia własnym sumptem. Zwykle, gdy tylko poczuję nadchodzący kryzys, pędzę do księgarni i do monopolowego. Po lekarstwa. Tym razem zamarudziłem i na zakupy nie zdążyłem. Ale coś tam przecież w podręcznej bibliotece zawsze czeka, a w podręcznym barze Oberżyświata tym bardziej.

Więc od paru dni w pościeli leczę się dobrą literaturą i jeszcze lepszą herbatą „dla zziębniętych”. Rozum zająłem najnowszym dziełem Normana Daviesa „Plus ultra”. Tytuł jest w zasadzie wiele dłuższy, bo autor ułożył go trzypiętrowo: Plus ultra – Sięgaj dalej – Wyprawa na horyzonty historii. Rzeczywiście Davies udał się na, a nawet za horyzont. I czyta się go fantastycznie! Reportażowe pióro plus (albo ultra) wybitny historyczny warsztat. Natomiast aby czytało się ciepło, popijam rzecz całą herbatą wzmacnianą karaibskim białym rumem Bacardi. Słowem świetna lektura z cudownym aromatem. Tak, chorować trzeba umieć…
Jak moje lekarstwo smakuje, opowiem na końcu. Wpierw popływam sobie w historycznej przestrzeni. A jest fascynująca. Gdy Kolumb popłynął „na horyzonty”, miał kilka pomysłów na swoją karierę, ale o cukrze raczej nie myślał. Rozwijana przeze mnie wiedza wskazuje na to, że dobrze wiedział dokąd płynie. Chińskie mapy, którymi prawdopodobnie dysponował (w sekrecie przed sponsorami hiszpańskiego dworu), wyraźnie wskazywały, że zanim dotrze do Indii „odkryje” sporo innych krain. Sponsorzy mieli jednak swoje, bardziej przyziemne plany. Zatrudnili Kolumba dla konkretnych celów politycznych, geopolitycznych i gospodarczych. Na użytek dzisiejszych rozważań związanych z rumem, wspomnę tu tylko o pomyśle by Kolumb sprawdził, czy w odkrytych wyspach i lądach warunki klimatyczne pozwolą na uprawę trzciny cukrowej. Rafinowany cukier miał wtedy wartość bliską srebru. Trzcina cukrowa rozwijała się w dalekiej Nowej Gwinei. Portugalscy żeglarze przywozili trochę cukru, ale było go zbyt mało nawet na królewski stół. Przywieźli też sadzonki słodkiej trzciny, ale w Europie uprawiać się jej nie dało, na Wyspach Kanaryjskich było też za mało deszczów, nieco lepiej trzcina rosła na Maderze. Skoro więc Kolumb płynął dalej niż znany nam świat, ale w podrównikowym klimacie, dostał takie właśnie słodkie zadanie.
Kolumb żeglarzem był wielkim, ale rolnikiem marnym, biologiem jeszcze gorszym. Jego eksperymenty z trzciną na Haiti poniosły klęskę. Jednak król hiszpański chciał słodyczy, więc po pierwszych potknięciach nie poddano się. I w ciągu dwóch pokoleń Karaiby stały się cukrowym Eldorado! Całoroczne upały, częste deszcze, 12 miesięcy ciągłej wegetacji, darmowa (bo kradziona) ziemia, bezpłatna (bo niewolnicza) praca ludzkich rąk. Prawdziwie złoty interes! W dodatku cukrowy biznes generował następne biznesy i mody. Okazało się, że z cukrem smaczna jest nawet gorzka do tej pory kawa, nawet cierpka herbata, nawet pełne goryczy kakao! Cukier pchnął do przodu naszą wyobraźnię i nasze doznania.
Produkcja cukru z trzcinowego soku pozostawia po sobie melasę. Gęsty, oleisty odpad jest nadal słodki. Europejscy żeglarze i koloniści wiedzieli co z tym „śmieciem” zrobić. Zaczęła się era rumu! Można było się owym rumem urżnąć w trupa i zapomnieć, że do domu daleko. Szybko się jednak okazało, że rum ratuje (tak, tak!) zdrowie, a może być też doskonałym środkiem płatniczym w miejscach, gdzie alkohol wysokoprocentowy jest jeszcze technologicznie nieogarnięty. Więc wpierw rum zapobiegał szybkiemu rozwojowi szkorbutu (przekleństwo żeglarzy w wielotygodniowych rejsach), a marynarz z zębami jest marynarzem dzielniejszym od bezzębnych. Ponieważ jednak uprawa trzciny wymagała coraz więcej niewolników, kupowano ich w Afryce, a płacono właśnie rumem! I tak ten biznes się kręcił ponad 300 lat! Cukier z Karaibów do Europy, rum z Karaibów do Afryki, niewolnicy z Afryki do obu Ameryk. Tego by Kolumb nie wymyślił…
Po kilku wiekach niewolnictwo wyszło z mody. Cukier potaniał, a i pojawiła się europejska konkurencja buraka cukrowego. Rum jednak został z nami na dobre. Ciemny (dojrzewający w beczkach) osiąga poziom najlepszych winiaków. Rum biały (bez starzenia) stał się dla jednych wódecznością wystarczającą, a dla innych podstawą barmańskich eksperymentów. Rumy są też oczywiście ważnym towarem eksportowym wielu niewielkich (obszarem lub wydolnością gospodarczą) państewek karaibskich. Moja butelczyna – z którą sobie „sięgam na horyzonty historii” – pochodzi z Portoryko. Prawdopodobnie to jedyna rzecz z tej wyspy, którą cenię sobie w domu. Dlaczego akurat ten rum?
Już przed dwoma wiekami to Kuba słynęła z najlepszych cygar i najszlachetniejszego rumu. Konkurencja była nieprawdopodobna, bo rum pędzili we wszystkich trzcinowych plantacjach, w hurtowniach towarowych, sklepach spożywczych. Biznes gorzelniany nie wymagał wielkich nakładów. Zysk był przewidywalny, a w razie handlowej klęski zawsze można było trunek wypić na frasunek. W pierwszej kubańskiej stolicy czyli w starym Santiago de Cuba w roku 1862 założył małą gorzelnię hiszpański emigrant Don Facundo Bacardi y Maso. Mieściła się w niewielkiej szopie, w której pod sufitem drzemały nietoperze. A może drzemały bo odpowiadały im rumowe opary? Rum, który tu powstawał przyjął markę od nazwiska właściciela, a czarny nietoperz stał się jego graficznym symbolem. Senior Bacardi nie zadowalał się tylko regionalnym wyszynkiem. Miał rozmach. Już po kilkunastu latach jego produkty zbierały medale na targach w USA. Facundo Bacardi i jego następcy doskonale wiedzieli, jak unikać płacenia ceł i podatków. Wraz z rozwojem firmy i rozkręcaniem eksportu otwierali kolejne gorzelnie na innych karaibskich wyspach. Na przykład na Bahamach. Dlaczego? Towary wytwarzane na Bahamach trafiały do Wielkiej Brytanii bez cła… Moja pocieszycielka w przeziębieniu jest z Portoryko. Z tego samego powodu! Jeżeli coś powstaje na tej wyspie, trafia do USA bez cła. Z tych samych powodów rumy Bacardi robi się też m.in. w Kanadzie i w Brazylii. Globalny świat wypija rocznie ponad 200 milionów litrów rumów Bacardi. A oficjalna siedziba rodzinnej firmy Bacardi & Company Limited mieści się w Hamilton na Bermudach, a jej prezesem jest praprawnuk Don Facundo. Tylko na Kubie nie ma po nich śladu… Przepraszam, w Santiago de Cuba stoi zadbany grobowiec rodziny Bacardi. Lecz znacjonalizowany rum kubański nie smakuje jak ten przedrewolucyjny.
Rumy złote i ciemne Bacardi pijam bez rozcieńczania. Ewentualnie pobudzam je kostką lodu, ale tylko w letnim plenerze. Natomiast rum biały chętnie podlewam czymś rześkim, a nawet gazowanym, dodaję sporo lodu, uzupełniam liśćmi mięty, gałązkami świeżego rozmarynu, anyżową bazylią. Oczywiście zdobię kilkoma plasterkami cytryny lub limony. Cenię z Bacardi (nie tylko białym) nawet prostacki drink Cuba Libre. Nie ma nic wspólnego z Fidelem Castro. Pija się go od 125 lat! Rum i cola w proporcjach dobranych indywidualnie, plus sok z limony i kilka listków mięty, dużo lodu. No a dzisiaj… parzę herbatę Earl Grey z kardamonem, słodzę miodem gryczanym i gdy ciut przestygnie podlewam uczciwą miarką Bacardi Carta Blanca.
Najnowszy Davies ma stron prawie 500. Obawiam się, że moja butelczyna na tyle „walki z grypą” nie wystarczy…
WRAŻENIA: bezbarwność oczywista; klarowność idealna; ślad na kieliszku smugowy; aromat mocny, pikantny, ślad przypraw tropikalnych; smak etylowy, zaskakująco delikatny, ślad melasowy oraz cynamonu, limony (skórki); moc 37,5%.
SERWOWANIE: biały rum pijany w formie shotów powinien być zdecydowanie zimny, ale jego smak jest wtedy ubogi, jeżeli chcemy docenić rumowe niuanse, nie schodźmy poniżej 8 stopni; w long drinkach… hulaj dusza, piekła nie ma! Bacardi (jak każdy jasny rum) uwielbia soki cytrusowe i owocowe wkładki. Prywatnie polecam pulpę z mango, ananasa i banana zmiksowaną w blenderze z kaszą lodową, skropioną sokiem z granatów i ewentualnie syropem cukrowym plus solidna miarka rumu – pije się z trudem, łatwiej zjadać łyżką…
PRZEMYSŁAW OBERŻYŚWIAT OSUCHOWSKI
© GOZDAWA PROJEKT, Przemysław Osuchowski, Kraków 2025
TAGI: BACARDI, BACARDI SUPERIOR, RUM, RON, BIAŁY RUM, PORTORYKO, RUM KUBAŃSKI



























































































































































































































