Od 2013 roku Sądeckie Towarzystwo Budownictwa Społecznego nie wybudowało ani jednego budynku, choć z aktu założycielskiego spółki wynika, że jest to jeden z głównych obszarów aktywności spółki. Wspierało natomiast niewielkimi kwotami przeróżne sądeckie inicjatywy, podarowało też 20 tysięcy na budowę pomnika Józefa Piłsudskiego.

Audytorzy lustrowali dokumentację STBS od 29 kwietnia do 26 czerwca tego roku. Stwierdzili między innymi, że w brakuje akt z postępowania przetargowego na kwotę 8,606 mln zł.
Zwrócili też uwagę na fakt, że pracownicy spółki na polecenie jej prezesa do książeczek czynszowych dołączyli ulotkę zachęcającą do głosowania na jednego z kandydatów na prezydenta miasta. „Spółka zawarła z komitetem stosowną umowę, ale działanie to budzi kontrowersje natury etycznej. Spółki komunale nie powinny angażować się w działalność polityczną” – czytamy we podsumowaniu audytu przesłanego do mediów przez służby prasowe urzędu miasta.

Zwrócono też uwagę na chaos w dokumentacji.
–Zdarzały się takie same dokumenty o tej samej sygnaturze, ale różnej treści. Dokumenty były podpisywane w niewłaściwy sposób – wyliczali audytorzy podczas konferencji prasowej.
Zgodnie z ustawą czynsze powinny być ustalane indywidualnie i uwzględniać takie kryteria jak fundusz remontowy. Podczas audytu okazało się, że spółka w czynszach uwzględniała opłatę za fundusz remontowy, mimo iż w księgach rachunkowych takowy fundusz w ogóle nie istniał.

– Pierwszy raz spotykamy się z czymś takim. Logo certyfikatu potwierdzającego standard jakości było przez lata wykorzystywane nie tylko na stronie internetowej, ale także w dokumentach- podkreślił dr inż. Janusz Sasak, jeden z audytorów.

Jak zapewniono, nowy prezes STBS zlecił już kontrolę. Mieszkańcy mogą się czuć bezpiecznie.
Zwrócono również uwagę na dofinansowywanie przez spółkę rozmaitych organizacji i przedsięwzięć nie związanych bezpośrednio z jej zasadniczą działalnością. Wspomniano o 20 tysiącach złotych przeznaczonych przez STBS na budowę pomnika Piłsudskiego, darowiznach na rzecz stowarzyszenia „Orion”, przelewach na cele organizacyjne imprez, w których nikt z pracowników nie brał udziału oraz zakup filmu reklamowego, który trafił do spółki dopiero po 9 miesiącach na żądanie nowego prezesa.



































































































































































































