O wyższości sandacza nad karpiem i pstrągiem

O wyższości sandacza nad karpiem i pstrągiem

Dla większości z nas, zwykłych śmiertelników, w wieczerzę wigilijną nie może zwykle zabraknąć podstawowego dania – karpia w różnej postaci, czy to smażonego w panierce, czy też bez panierki, ewentualnie karpia po żydowsku z rodzynkami lub bez albo też zupy rybnej.

Kiedy spotykam się z grupą wędkarzy skupionych w Kole Polskiego Związku Wędkarskiego „Zakamienica” w Nowym Sączu, na moją informację o wieczerzy wigilijnej w karpiem na czele słyszę głosy irytacji, wręcz oburzenie! Broń Boże spożywać karpia nawet w tak osobliwym i szczególnym dniu. To ryba zamulona, śmierdzi mączką rybną, chyba że przez miesiąc była pozbawiona dokarmiania. Podobnie jak z karpiem hodowlanym jest z pstrągiem. Z tym, że w tym ostatnim przypadku okres „odchudzania” pstrąga z mączki rybnej, czy innych dodatków pokarmowych, antybiotyków trwa w hodowli przemysłowej dwa tygodnie. Zdaniem wędkarzy, ale przecież nie tylko z koła „Zakamienica”, o niebo lepsze są sandacze, okonie a nawet leszcze.

– Karpia nigdy nie jadłem i nie jem nawet w wigilię – mówi Janusz Najduch, prezes koła z ponad 50-letnim stażem wędkarskim. – Kiedyś dawno temu na stole były pstrągi, ale w karpiu nie gustowały nawet moje dzieci. Sandacz, okoń to są smaczne ryby (…)

Cały tekst przeczytasz w świątecznym wydaniu DTS – za darmo pod linkiem:

 

Filmoteka dts24

217 Videos