Co wolno, a czego nie wolno na terenie spółdzielni mieszkaniowej? Takie pytanie rodzi się w różnych przypadkach, a jednym z nich bez wątpienia jest tabliczka z zakazem. Można na przykład zabronić „wprowadzania obcych psów na teren osiedla”. Przekaz tej treści znajdziemy przy blokach na ulicy Żywieckiej w Nowym Sączu.
Oczywiście nasuwa się pytanie, kto jest odpowiedzialny za weryfikację i diagnozę przynależności osiedlowej danego psa. Czy zeznanie właściciela jest wiążące? Trudno stwierdzić, bo przecież jest osobą zaangażowaną emocjonalnie, a nawet rodzinnie. Istnieje zatem podejrzenie, że nie będzie obiektywny, a co więcej może dopuścić się mataczenia w sprawie, aby pomóc swojemu pupilowi.
Żarty żartami, ale przecież ktoś w jakimś celu postawił ten znak. W mediach społecznościowych zawrzało, że sprawa jest absurdalna, a sama tablica nie ma mocy prawnej. Jest to teren należący do Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej, więc zapytaliśmy o sprawę jej prezesa. – Teren nie jest miejski, bo tam podobny zakaz nie może być zastosowany. Tutaj mamy natomiast grunt prywatny, więc obowiązują inne reguły. Możemy na przykład za pomocą znaków zabronić zajmowania miejsca postojowego, tak również możemy egzekwować zaniechanie działań szkodzących funkcjonowaniu mieszkańców. Musimy pamiętać, że to teren prywatny i trzeba to prawo własności respektować. W pewnych przypadkach możemy skorzystać z pomocy Straży Miejskiej – powiedział nam Jarosław Iwaniec.
Oczywiście, jak to bywa w tego typu przypadkach, różne są interpretacje. Pojawiają się tutaj niejednokrotnie zagmatwane przepisy, a ich zastosowanie rozpatrywane jest w dużej mierze o wyroki w podobnych sprawach z przeszłości. Problemem zajmowała się szerzej, dokładnie dwa lata temu Fundacja Rozwoju i Wsparcia Pasieka.
– Zacznijmy od tego czy w polskim prawie są zawarte przepisy, które w jakiś sposób ograniczałyby wstęp zwierząt domowych na określony teren? Okazuje się, że jeśli chodzi o miejsca użyteczności publicznej to sprawa nie jest do końca jasna. Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 11.08.2011 r., sygn. II OSK 2472/11 jasno „określa, iż miejsce użyteczności publicznej to miejsce dostępne dla ogółu, a dodatkowo sam wyraz publiczny oznacza w języku potocznym: powszechny, społeczny, dostępny dla wszystkich.” Miejscami użyteczności publicznej będą zatem: drogi publiczne, szkoły publiczne, obiekty urzędów władzy, sądów, prokuratur, ochrony zdrowia, domów opieki społecznej, placówek opiekuńczo-wychowawczych, obiekty sportowe, cmentarze, miejsca pamięci narodowej – czytamy w artykule na fundacjapasieka.pl. Nie ma w tym spisie jednak terenu spółdzielni mieszkaniowej.
Czytając dalej dochodzimy do momentu, w którym sprawa dotyczy terenów prywatnych. Powoli kształtuje się więc konkretne odniesienie. – Całkowicie inaczej wygląda sprawa wyprowadzania psów na terenie prywatnym, bowiem właściciel może ustanowić sobie tabliczkę i nie akceptować wyprowadzania psów na swoim terenie. W tym przypadku uzasadnione jest wszystko prawem własności, które ogólnie mówiąc pozwala na rozporządzanie przez właściciela dana rzeczą oraz wyłączenia jej od korzystania przez osoby trzecie – dodają autorzy.
Znajduje się tam również akapit poświęcony wspólnotom mieszkaniowym. – Bardzo podobną sytuację mamy, jeżeli chodzi o zakaz wyprowadzania psów wprowadzany przez wspólnoty mieszkaniowe. Wspólnoty mieszkaniowe mogą ustalać zasady korzystania z terenów wspólnych, poprzez uchwały lub regulaminy. Jednak wprowadzanie definitywnego zakazu wyprowadzania psów na teren wspólnoty należy traktować wyłącznie jako prośbę – czytamy w treści, ale „wspólnota” nie jest przecież tym samym co „spółdzielnia”.
Wspólnota mieszkaniowa czy spółdzielnia? Zgodnie z przepisami te dwa podmioty różni od siebie nie tylko status prawny nieruchomości przez nie zarządzanych, ale również sposób działania oraz cel utworzenia.
Różnica ustawowa: Wspólnota mieszkaniowa powstaje z mocy prawa, kiedy zostaje wyodrębniony pierwszy lokal. Spółdzielnię musi założyć określona liczba osób fizycznych lub prawnych. Spółdzielnia mieszkaniowa w odróżnieniu od wspólnoty ma osobowość prawną. Żródło: Status Nieruchomości.
Okazuje się więc, że nawet sprawa wyprowadzania psa na osiedlowym trawniku, może być złożonym problemem prawnym. Wolno czy nie wolno? Spór w tej kwestii trwa w niejednej przestrzeni internetowej. Pytanie brzmi, kto i w jakim przypadku weryfikuje tego typu kwestie? Problem zapewne pojawia się wówczas, gdy dochodzi do jakichś rażących naruszeń. Chyba tylko mając konkretny przypadek możemy go sobie rozłożyć na czynniki pierwsze, skonsultować z prawnikami mając regulamin danego terenu i wówczas doszukiwać się prawidłowości.
Czytaj także: Średniowieczny topór znaleziono przy ruinach zamku [ZDJĘCIA]
































































































































































































































