Nowy Sącz. Mieszkańcy bloku przeżywają gehennę. Końca nie widać, pomocy znikąd

Nowy Sącz. Mieszkańcy bloku przeżywają gehennę. Końca nie widać, pomocy znikąd

Mieszkańcy bloku przy ul. Broniewskiego 2 na Osiedlu Barskie od zeszłego roku przeżywają gehennę. Codzienne awantury, libacje alkoholowe, smród moczu na klatce schodowej, a nawet odchody ludzkie pod drzwiami. Życie ma utrudniać im lokatorka, która mocno nadużywa alkoholu, czego i my byliśmy świadkami. Kobieta miała koty, które po batalii sąsiadek udało się odebrać interwencyjnie, jednak to sprawy nie kończy ,,błagamy, niech ktoś nam pomoże” – mówią mieszkańcy bloku.

Koszmar miał się zacząć w październiku ubiegłego roku, kiedy sędziwa matka kobiety, o której mowa, trafiła przy pomocy sąsiadek do Domu Pomocy Społecznej. Jej córka, która została w mieszkaniu, ma sprowadzać szemrane towarzystwo, w tym pijaków, narkomanów i osoby z przeszłością kryminalną. Codziennie dochodzi między nimi do awantur. Niekończące się libacje alkoholowe spędzają mieszkańcom bloku sen z powiek. Notorycznie wzywana jest policja i Straż Miejska. Interwencja, mandat i historia się nie kończy… Co widzą lokatorzy bloku? Odchody ludzkie na wycieraczkach, mocz na klatce schodowej i obnażających się mężczyzn. Na to wszystko patrzą także dzieci. To nie koniec historii, początkiem lipca, w trakcie kłótni, przez okno wypadła doniczka. Chwilę wcześniej bawiły się tam dzieci. Sytuacja dla mieszkańców jest nie do wytrzymania, a ratunku znikąd.

– Moja córka bawiła się chwilę wcześniej z dziećmi w tamtym miejscu. Wyobraża sobie pani co by się stało, gdyby była pod oknem w momencie, kiedy upadła ta doniczka? – opowiada nam jedna z sąsiadek kobiety.

Druga opisała nam sytuacje, kiedy przed drzwiami mieszkańcy znajdują odchody ludzkie. Trzecia wskazywała, że dzieci zwyczajnie boją się wracać do domu. Mieszkanie jest skrajnie zaniedbane, co widać na zdjęciach. Zapach odchodów i moczu to codzienność. Dodatkowo w lokalu żyły dwa koty. Ich kuweta wskazywała na miesięczne zaniedbania, o zgrozo, nie tylko zwierzęce odchody się tam znajdywały. Po podłodze widać też pełzające larwy. Jednym słowem – koszmar. W pierwszej kolejności sąsiadki chciały zadbać o zwierzęta, dlatego przez miesiące walczyły, by ktoś się pochylił nad ich losem.

– Odbyliśmy interwencje wraz ze Strażą Miejska 18 marca. Zastano dwa dorosłe koty ogólnie w stanie dobrym. Kuweta była brudna, jedzenie było w miskach. Koty zostały zabrane do weterynarza na koszt Urzędu Miasta Nowego Sącza celem przebadania. Weterynarz nie stwierdził nic niepokojącego u nich i po odrobaczeniu wróciły do właścicielki – przekazała nam na początku lipca sekretarz zarządu oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Nowym Sączu Marta Warner.

Po interwencji wolontariuszka TOZ kilka razy była w ww. mieszkaniu ze żwirkiem i karmą dla kotów. Jak przekazała nam Marta Warner, na tamten moment nie było bezpośrednich podstaw do interwencyjnego odbioru kotów.

,,Staramy się poprawić ich byt i monitorujemy sytuacje. Pragnę zaznaczyć, że naszym zdaniem koty nie powinny mieć takich warunków typu hałas, brud, dym nikotynowy, balkon powinien być osiatkowany” – dodała wówczas Marta Warner.

Od tego czasu warunki bytowe zwierząt się nie poprawiły. Jeden z kotów gdzieś zaginął. Zaniepokojone sąsiadki miały usłyszeć od ich właścicielki, że wypadł przez okno. ,,Wypadł to wypadł, jednego mniej, koty mają przecież dziewięć żyć” – miała odpowiedzieć.  W tej sprawie interweniowała Straż Miejska. Zwierzę finalnie się odnalazło. Doszło do sytuacji, że przez dwa dni kot był zamknięty w szafie. Sąsiadki robiły wszystko, by czworonogi przeżyły, dokarmiały je, dbały o nie i szukały pomocy w różnych prozwierzęcych instytucjach. Bezskutecznie. Finalnie wzięły sprawy w swoje ręce i udały się do komendanta Straży Miejskiej z dowodami fotograficznymi wskazującymi, że zwierzętom grozi niebezpieczeństwo, nie mają odpowiedniej opieki. Koty interwencyjnie odebrano, zanim jednak to się stało – to sąsiadki musiały złapać kotki i przekazać strażnikom. Czworonogi umieszczono w schronisku dla bezdomnych zwierząt przy ul. Tłoki w Nowym Sączu.

Koszmar bez perspektywy na poprawę

Na tym koszmar mieszkańców bloku przy ul. Broniewskiego 2 się nie kończy. Po bataliach i staraniach udało się zabezpieczyć dobro zwierząt, ale ludzie nadal przeżywają gehennę – zapach moczu, kał na klatce schodowej, awantury i libacje – to codzienność sąsiedzka.

W tej sprawie zwróciliśmy się do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Nowym Sączu, bowiem lokatorzy bloku wskazywali na pełzające robactwo i smród, które wydobywają się z mieszkania. Równocześnie zapytaliśmy, czy ktoś wcześniej w tej sprawie się kontaktował, bowiem tak twierdził jeden z radnych.

,,W sprawie stanu porządkowego w mieszkaniu na osiedlu Barskie w Nowym Sączu Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Nowym Sączu, informuje o braku ustawowych kompetencji do podjęcia działań przez organ Inspekcji Sanitarnej w przedmiotowej sprawie. Zgodnie z zapisem zawartym w art. 32 Ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2025 r. poz. 1675), Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Nowym Sączu wszczyna dochodzenie epidemiologiczne w przypadku zgłoszenia lub podejrzenia zakażenia lub choroby zakaźnej. Zgłoszenia takiego dokonuje lekarz lub felczer” – przekazała nam Państwowa Powiatowa Inspektor Sanitarny w Nowym Sączu Beata Śląska.

Ponadto wskazała, że zgodnie z brzmieniem art. 26. ust.1. ustawy z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (Dz. U. z 2024 r. poz. 416 z 2026 r. poz. 605). Państwowy inspektor sanitarny ma prawo wstępu do mieszkań wyłącznie w razie podejrzenia lub stwierdzenia choroby zakaźnej, zagrożenia zdrowia czynnikami środowiskowymi, a także jeżeli w mieszkaniu jest lub ma być prowadzona działalność produkcyjna lub usługowa.

,,Stosownie do zapisów art. 22 Ustawy z dnia 5 grudnia 2008r. o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2025 r. poz. 1675) utrzymanie należytego stanu higieniczno-sanitarnego nieruchomości jest obowiązkiem jej właściciela, posiadacza lub zarządcy. Jednocześnie Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Nowym Sączu, że do chwili obecnej nie wpływały żadne zgłoszenia w powyższej sprawie” – przekazała w korespondencji z naszą redakcją inspektor Beata Śląska.

To nie nasze mieszkanie

Zdesperowani mieszkańcy bloku zwrócili się także do Urzędu Miasta Nowego Sącza, by pomogli w tej trudnej sytuacji. I tu zaczynają się schody. Nieruchomość położona przy ul. Broniewskiego 2 nie jest własnością miasta, jest ono właścicielem czterech innych lokali mieszkalnych w tym ,,punktowcu”.

,,Zarządcą budynku Wspólnoty Mieszkaniowej Broniewskiego 2 jest „Posesja” sp. z o.o. z siedzibą położoną w budynku przy ul. Żółkiewskiego 24/2 w Nowym Sączu. Osoba, która uporczywie zakłóca porządek w budynku oraz utrudnia korzystanie z części wspólnych jest właścicielem lokalu mieszkalnego, a nie lokatorem miasta Nowego Sącza” – dostaliśmy w odpowiedzi od Jakuba Pędzicha z nowosądeckiego magistratu.

Do 3 lipca Straż Miejska podjęła łącznie 12 interwencji w mieszkaniu związanych z zakłóceniem spokoju, z ustawą o ochronie zwierząt i zachowaniem ostrożności przy trzymaniu zwierząt.

,,Ponadto udzielono dwa razy asysty pracownikom TOZ Nowy Sącz. Interwencje dotyczące spożywania alkoholu oraz zakłócania spokoju podejmowała według naszej wiedzy policja” – czytamy w przesłanej odpowiedzi przez UM w Nowym Sączu.

Nadal czekamy na stanowisko policji w tej sprawie. Byliśmy świadkami jednej z wielu interwencji funkcjonariuszy, bowiem kobieta wraz z towarzyszami nierzadko spożywa alkohol na ławeczce obok bloku, gdzie bawią się dzieci. Tego też byliśmy świadkami.

Oficjalnie nikt nie zgłosił

Mieczysław Gwiżdż, który od 37 lat jest szefem osiedla w rozmowie z nami zaznaczył, że owszem słyszał od postronnych osób, że jest problem, ale nikt z lokatorów bloku przy ul. Broniewskiego 2 nie przyszedł do niego, oficjalnie nie zgłosił i nie porozmawiał z nim.

– Codziennie jestem w biurze zarządu osiedla i nikt do mnie nie przyszedł. Jestem gotowy na rozmowę – zadeklarował rozmowie z naszą redakcją szef osiedla.

To właśnie w nim mieszkańcu upatrują nadziei, bowiem może wyciągnąć konsekwencje wobec osób, które nie stosują się do regulaminu wspólnoty.

Do tematu wrócimy. Mieszkańcy są zdeterminowani, by problem rozwiązać, jednak na obecną chwilą odbijają się od ściany.

Czytaj także: Łowcy pedofilów na Sądecczyźnie. Dwa niedzielne zatrzymania

Fot. Michał Śmierciak/
mieszkanki bloku

Filmoteka dts24

214 Videos