Sądecka firma Newag w lutym rozpoczęła oficjalnie proces homologacyjny wielosystemowej lokomotywy elektrycznej Griffin E4MSUa na rynku zarówno niemieckim jak i austriackim. Obecnie w Niemczech trwają kluczowe dla sądeckiego producenta testy.
W Niemczech trwa obecnie proces homologacyjny lokomotywy Griffin E4MSUa. Po paru miesiącach weszły one na kolejny etap – rozpoczęto testy pantografu.
,,To jeden z kluczowych etapów dopuszczenia do ruchu na rynkach niemieckim i austriackim, który przybliża Griffina do regularnej eksploatacji w Europie Zachodniej” – zaznacza producent.
Testy trwają od lutego
Rozpoczęty w lutym proces homologacyjny lokomotywy elektrycznej Griffin na rynku niemieckim i austriackim ma na celu dopuszczenie wjazdu tychże pojazdów na teren Niemiec i Austrii, co pozwoli sądeckiemu producentowi na rozwój kolejnego etapu w działalności spółki.
Lokomotywa Griffin E4MSUa-002 swoje testy rozpoczęła w szwajcarskim Buchs, po czym została przeniesiona do Niemiec, gdzie jest poddawana kolejnym procedurom. Równolegle druga lokomotywa Griffin E4MSUa-015 przechodziła testy w czeskim Velimiu, gdzie zweryfikowana została jej zgodność z wymaganiami na rynku niemieckim oraz przygotowano pojazd do kolejnego etapu testów.
Wielosystemowe lokomotywy mają być przystosowane do eksploatacji na terenie sześciu krajów: Polski, Niemiec, Austrii, Czech, Słowacji oraz Węgier. Pojazdy poruszać się mają po liniach zasilanych napięciem 3 kV DC, 15 kV AC oraz 25 kV AC, co ma umożliwić prowadzenie składów zarówno w ruchu krajowym jak i międzynarodowym.
,,Wszystkie lokomotywy będą wyposażone w europejski system sterowania pociągiem ETCS poziomu drugiego, który znacząco wpływa na podniesienie standardów bezpieczeństwa na torach” – zaznacza producent.
Z kolei testy odbywające się na terenie Czech i Słowacji, jak informuje firma Newag, zakończyły się pozytywnie, a obecnie trwa proces certyfikacji mający pozwolić na wystąpienie do europejskiej agencji certyfikującej o zezwolenie na dopuszczenie do eksploatacji w tych państwach.
Czytaj też: Zielony teren przy sądeckim dworcu idzie pod młotek. Co dalej z „kolejarskimi plantami”?































































































































































































































