Najpierw przekaż wiedzę, potem władzę, na końcu majątek

axelo

Paweł Piotr Nowak, senior doradca sukcesyjny, rozmawia z mecenasem Dariuszem Domagalskim, współautorem projektu SUKCESJE PL.

Paweł Nowak: – Darku, weźmy na początek taki przykład: jestem przedsiębiorcą, mam 30-40, a może 50 lat. Nie mam wiedzy i doświadczenia w sprawach sukcesyjnych, bo po ojcu albo matce odziedziczyłem garaż, betoniarkę i stary samochód. Zatem, pojęcia: Nestor i Sukcesor były mi do tej pory obce, ponieważ mnie nie dotyczyły. To się jednak zmieniło. Dzisiaj dotyczą zarówno mnie, jak i moich dzieci oraz żony, a także wspólnika. Skąd mam czerpać wiedzę na ten temat?

Dariusz Domagalski: – Jest na rynku trochę książek dotyczących tych kwestii, ale mam wrażenie, że ich autorzy nie do końca potrafili określić, do kogo chcą je zaadresować. Z reguły kierują je do wszystkich, czyli do nikogo. W najlepszym przypadku mają wyraźną stygmatyzację branżową. Nawet jeśli posługują się językiem nie do końca sformalizowanym, to jednak wyraźnie są adresowane do prawników. Koncentrują się właśnie na narzędziach prawnych, pomijając różne dodatkowe aspekty związane z sukcesją. Wiedzę na jej temat można czerpać z różnych źródeł – uczestniczyć w konferencjach, szukać w Internecie. Mimo że książki, o których wspominałem, są dość hermetyczne, to jednak z nich też każdy wyciągnie coś dla siebie. Wydaje mi się, że warto inwestować w tę wiedzę. Ciekawość powinna być silniejsza niż strach? Podejmowanie decyzji oparte na obawach prawie zawsze jest obarczone błędem. Rozsądek i plan sukcesyjny daje poczucie bezpieczeństwa.

– Dlaczego warto spotkać się z doradcą sukcesyjnym?

– Wydaje mi się, iż do przekonania, że warto, każdy powinien dojrzeć sam. Im szybciej dojrzeje, tym lepiej. Dlatego, że rozmowa na ten temat jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a wielu naprawdę bardzo pomogła.

– Mam wrażenie, że podstawową i nadrzędną korzyścią z rozmowy z doradcą sukcesyjnym jest wiedza. A co ostatecznie przedsiębiorca zrobi z tą wiedzą, to jego wolna wola.

– Zdecydowanie tak! Jeżeli widzę u przedsiębiorców jakieś bariery przed rozmową na temat sukcesji, to wynikają one z lęków, których nie są oni do końca świadomi. Boją się, że padną trudne pytania, na które nie znają odpowiedzi.

– W takich sprawach ciekawość powinna być silniejsza niż strach?

– Oczywiście! W ogóle jestem przekonany, że ciekawość to zawsze najlepsza motywacja.

– Porozmawiajmy o takiej kwestii: ustawodawca zauważył problem transferu wiedzy, władzy i własności. Szczególnie w sytuacji, jaka ma miejsce w naszym kraju. Według najnowszych statystyk w Polsce miesięcznie umiera 600-800 przedsiębiorców w wieku powyżej sześćdziesiątego roku życia. Ich biznesy nie są kontynuowane i z pewnością kontynuowane nie będą. Ale problem nie dotyczy tylko tych sześciuset osób, bo zakładając, że każdy z nich zatrudnia pięciu lub dziesięciu pracowników – a jeszcze każdy z nich ma rodzinę – to mówimy już o wielkich zagrożeniach. Stąd przyjęcie Prokury Mortis Causa. Przypomnijmy, że ustawa ta umożliwia wprowadzenie tymczasowego zarządcy przedsiębiorstwem, do czasu podziału spadku. Czy to rozwiązuje problem kontynuacji, szczególnie tego mniejszego biznesu, prowadzonego w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej? (…)

Całą rozmowę przeczytasz w “Dobrym Tygodniku Sądeckim”. Za darmo!:

zajawka

 

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.