Mularczyk pisze do Bacona. „Czas na nowego ambasadora” i polityczny ring z udziałem sądeckiego europosła

Mularczyk pisze do Bacona. „Czas na nowego ambasadora” i polityczny ring z udziałem sądeckiego europosła

W polskiej polityce funkcjonują słowa i zwroty – wytrychy, które potrafią zamienić spór o konkrety w awanturę o tożsamość. Jednym z nich jest „donoszenie na Polskę”. Polskie i zagraniczne media szeroko komentują polityczny dyskurs, w którym europoseł PiS Arkadiusz Mularczyk zwrócił się publicznie do amerykańskiego kongresmena Dona Bacona, zarzucając rządzącej  w Polsce koalicji „politykę antyamerykańską”.

Iskrą dla Mularczyka była dyplomatyczno-polityczna sprzeczka wokół inicjatywy nominowania Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty odmówił poparcia pomysłu i publicznie skrytykował Trumpa, na co ambasador USA w Polsce Tom Rose zareagował ostro, ogłaszając zerwanie kontaktów z marszałkiem. W dyskusję włączył się kongresmen Don Bacon, pisząc wprost: „Time for a new Ambassador” („czas na nowego ambasadora”).

Na to odpowiedział Mularczyk, próbując przekonać Bacona, że „źle ocenia sytuację”, a w Polsce rządzi „sojusz sił liberalnych i postkomunistycznych”, dla których zwycięstwo Trumpa oraz wybór nowego prezydenta Polski Karola Nawrockiego mają być zagrożeniem, stąd rzekoma „polityka antyamerykańska”.

Od autorki:

Dyskusja tocząca się publicznie, w sieci,  wpisuje się w zjawisko określane przez politologów mianem „polityki skargi”. Jest ono obecne w polskiej debacie od wielu lat jako łatwe w obsłudze narzędzie delegitymizowania krytyki formułowanej „na arenie międzynarodowej”, często bez rozróżniania: czy chodzi o realne szkodzenie interesom państwa, czy o spór polityczny przeniesiony na zewnętrzne forum. W tym sporze jest jednak coś świeżego. „Donoszenie na Polskę” kojarzyło się dotąd głównie z Unią Europejską, TSUE, Komisją Europejską, ewentualnie mediami zagranicznymi. Teraz do gry wchodzi USA i to w momencie, gdy relacje Warszawa – Waszyngton są jednocześnie strategiczne (bezpieczeństwo) i podatne na polityczne emocje. Ten kontekst zauważa także prasa zagraniczna, opisując napięcia wywołane publicznymi wpisami ambasadora i reakcjami polskich polityków.

Tu pojawia się pytanie, które jest znacznie ważniejsze niż przepychanki pomiędzy partiami walczącymi o władzę w Polsce: czy przenoszenie wewnętrznych konfliktów na zewnętrzne fora wzmacnia pozycję Polski, czy tylko pogłębia polaryzację i ryzyko dyplomatycznych wpadek na oczach sojuszników? Na razie widać przede wszystkim grę na skróty – my kontra oni. Problem w tym, że w  świecie, gdzie jeden wpis potrafi uruchomić kryzys, polityczna skłonność do etykiet („antyamerykańscy”, „donosiciele”, „zdrajcy”) staje się nie tylko problemem kultury debaty, ale też realnym ryzykiem dla interesu państwa.

Czytaj też:

Kardiolog uderzył w armatkę na stoku. Od trzech tygodni jest w śpiączce

Filmoteka dts24

211 Videos