Dzisiaj trudno wyobrazić sobie taką jednomyślność gustów, ale pół wieku temu refren tego przeboju nuciła cała Polska. To było wydarzenie, które w pamiętnym roku 1974 ustępowało tylko srebrnemu medalowi Polaków na Mundialu w Monachium. Dzieciaki na podwórku chciały być albo Grzegorzem Lato, albo Bobby Vintonem. Rodowe korzenie tego drugiego prowadzą do maleńkiej wsi nieopodal Gorlic.
W 1974 r. fale radiowe światowych rozgłośni zostały zalane przez hit „My Melody of Love”. Zwłaszcza nad Wisłą, gdyż w piosence znalazły się polskie słowa refrenu „Moja droga, ja cię kocham” w miejsce angielskiego „My dear, I love You”. Jak się dużo później okaże, babcia amerykańskiego wokalisty Bobby’ego Vintona, który to śpiewał, nie pochodziła z powiatowego miasta Lipno k. Włocławka, jak wcześniej podawano, lecz prawdopodobnie z Lipnej nieopodal Sękowej w powiecie gorlickim.
Taką wzmiankę zamieszczono 16 kwietnia 2024 r. w niepodpisanym artykule „Nazywali go Polskim Księciem w USA” na Onet.pl. Można tam przeczytać m.in.: „Bobby Vinton, a właściwie Stanley Robert Vintula jr, urodził się 16 kwietnia 1935 r. w Canonsburgu w amerykańskim stanie Pensylwania. Jest synem Stanleya Vintuli i Dorothy Studzinski. Jego dziadkami ze strony matki byli Konstanty Studzinski i Blanche Kołaczyńska, po której artysta ma polskie korzenie — kobieta urodziła się w Lipnej w województwie małopolskim”.
Kołaczyńska z Lipnej
W rejestrze imigrantów do USA, przybywających na przełomie wieków XIX i XX statkami na wyspę Ellis przy porcie w Nowym Jorku, jest sporo Studzińskich, nawet ktoś z Jastrzębika. Raczej nie tego koło Muszyny, bo zapisano, że w Rosji. Ale Studzinski nazywała się matka Bobby’ego Vintona, a doniesienie o pochodzeniu z Lipnej dotyczy babki – Blanche Kołaczyńskiej. W rejestrze z wyspy Ellis jest 12 osób o tym nazwisku – oczywiście zapisanym przez „l”, a nie przez „ł” i przez „n”, a nie przez „ń”. Ale tylko przy jednym, w rubryce „Ostatnie miejsce zamieszkania”, figuruje miejscowość z naszego regionu: „Szczyzyce, Galicy”, czyli na pewno Szczyrzyc k/Limanowej, bo leżał w dawnej Galicji, a w Polsce nie ma innej miejscowości o podobnej nazwie. Chodzi o Aleksandra Kołaczyńskiego zapisanego jako Alexander Kolaczynski, który przybył do USA w 1906 r. na statku „Prinzess Alice”.
Czy to pradziadek Bobby’ego Vintona? Nie wiadomo. W rejestrze brak za to Blanche Kolaczynski, która miała urodzić się w Lipnej, czyli musiała do USA jakoś przybyć, choć może niekoniecznie przez wyspę Ellis, która była wprawdzie głównym miejscem lądowania imigrantów do Ameryki, ale też nie jedynym kanałem, jakim tam docierali. Ale jeśli urodziła się w Lipnej, to dlaczego nadano jej imię Blanche, a nie jakieś bardziej słowiańskie? (…)
Cały tekst przeczytasz w specjalnym wydaniu DTS – dostępnym bezpłatnie pod linkiem:
Fot. Źródło: Wikipedia



























































































































































































































