Był 27 grudnia 2000 r. Świat odliczał godziny do końca XX w. Pogoda w Nowym Sączu jak zwykle o tej porze roku. Chmury wiszą nisko, jest szaro, buro, a z zapachu powietrza można zgadywać, co wrzucają do licznych jeszcze wówczas w centrum kopciuchów okoliczni mieszkańcy. Mgła i smog tak gęsto spowijają miasto, że z balkonu ratusza ledwie widać bazylikę.
Od rana w redakcji „Gazety Krakowskiej” atmosfera trochę nerwowa. Ludzie nie mogli się skupić na bieżących sprawach, bo wszyscy uznali za swój obowiązek martwienie się na zapas tym, co wydarzy się w południe na Rynku. Jakby martwienie się mogło komuś w czymś pomóc. A na godz. 12 zaprosiliśmy mieszkańców pod ratusz, byśmy wspólnie pozowali do „Milenijnego Portretu Sądeczan”. Wszak kończył się wiek XX i chcieliśmy sobie pstryknąć fotkę na pamiątkę. Tylko czy ludzie przyjdą, czy nasz redakcyjny pomysł okaże się wystarczającym magnesem? Kilka tygodni wcześniej opowiedzieliśmy o nim prezydentowi miasta Andrzejowi Czerwińskiemu. To konkretny facet, na podjęcie decyzji potrzebował jakieś pięć sekund: „Pomysł mi się podoba, wchodzę w to!”. Jak powiedział, tak zrobił, biorąc na siebie całą logistykę przedsięwzięcia, wszak zakładaliśmy, że będzie to jednak impreza masowa, a z tą związane są różne niespodzianki. Tylko czy ludzie przyjdą? Czy zrobienie sobie wspólnego zdjęcia będzie atrakcją? W telefonie nikt jeszcze nie miał aparatu fotograficznego. Ledwie miesiąc wcześniej pojawił się pierwszy taki model, ale na razie dostępny był tylko w Japonii.
Martwiliśmy się niepotrzebnie. Już ok. 11:30 na Rynku zaczęli się zbierać ludzie, a im bliżej południa tym było ich więcej. W pewnym momencie napływali na Rynek szeroką ławą ze wszystkich stron. Jak szacowano, tego dnia ponad trzy tysiące osób pozowało do „Milenijnego Portretu Sądeczan” – największej zbiorowej fotografii w historii miasta i regionu. Z balkonu miejskiego ratusza tłum fotografowali: Sylwester Adamczyk, Jerzy Cebula, Piotr Droździk, Juliusz Jarończyk, Andrzej Klimkowski, Łukasz Królikowski, Janusz Miczek, Bogusław Milan i Stanisław Śmierciak. Ilu fotografów, tyle portretów. Choć pomysł na MPS urodził się w „Krakowskiej” i tam został opublikowany kilka dni później, to prezentowane tutaj zdjęcie na pewno nie zostało wykonane przez reportera GK Stanisława Śmierciaka. On jest na zdjęciu, widać go kucającego w pierwszym rzędzie w jasnej kurtce. Przedstawiona tu wersja zdjęcia pochodzi z książki „Nowy Sącz 366 dni” i tam jako autor foty podpisany jest Jerzy Cebula.
27 grudnia minie 25 lat od wykonania tej fotografii. Kto był tego dnia na sądeckim rynku może się po latach odnaleźć w tłumie. Kto nie był – przy odrobinie uważności i wysiłku – może odszukać kogoś znajomego. Życzymy Wam dobrej zabawy! I pamiętajcie – ćwiartka tego stulecia już za nami.
Czytaj świąteczne wydanie DTS:
[kliknij w okładkę, aby uruchomić pobieranie e-wydania za darmo]




























































































































































































































