To był mecz dość mocno przewidywalny, a nawet schematyczny. Ten mecz był w zasadzie wygrany przed meczem. Chociaż wiemy, że piłka nożna może zaskoczyć. No to trzeba napisać dokładniej: ten mecz z dużym prawdopodobieństwem był przesądzony przed meczem. Wynik zatem nie powinien zaskoczyć. Ciekawe jest jednak, to, dlaczego można było mieć pewność co do wyniku, do zwycięstwa Sandecji.
Myślałem o motywie wiodącym dal tego meczu. No i tym razem uważam, ze trzeba skoncentrować się na drużynie przeciwnej – na Pogoni. A w sumie to skoncentruje się na formacji obronnej drużyny z Lubaczowa.
Onegdaj Jürgen Klopp powiedział takie zdanie:
„Słaby blok defensywny to zaproszenie do ataku. Musisz reagować, gdy przeciwnik popełnia podstawowe błędy.”
Tak ten mecz wyglądał właśnie. Obrońcy z Lubaczowa grali wyjątkowo słabo. Ich drużyna ma problem z grą w defensywie, ale ten mecz pokazał, że te problemy są natury bardzo poważnej. Gdy formacja obrony przeciwnika gra tak słabo, to zwycięstwo jest przesadzone. Pozostaje kwestia: ile bramek padnie, czy 5, czy 7.
Można w tym miejscu zażartować nawet, że do takiej obrony z Lubaczowa potrzebny byłby atak… No właśnie kogo atak, aby zrównoważyć stracone bramki i doprowadzić do wyniku z Sandecją 6-5 dla Lubaczowa. Zdaje mi się, że potrzebny byłby atak wiodącej drużyny z Ekstraklasy, a może nawet z Serii A?
Zawodnicy z pomocy i ataku z Lubaczowa nie byli jednak tak dobrzy. Trzeba dodać, że się starali, coś chcieli zbudować. Ale gdy gra przenosiła się na ich tyły, to kibice z Lubaczowa zamykali oczy. Kibice z Lubaczowa niezmordowanie kibicowali swojemu zespołowi. Nawet w 70 minucie przy wyniku 0-4 skandowali, że mecz „trzeba wygrać”, ale potem już realistycznie „chcieli tylko gola”.
Sandecja kontrolowała to spotkanie. Grała dobrze z piłką i bez piłki. Mogła w sumie strzelić i 8 bramek. Dogodnych sytuacji było wiele. Podanie prostopadłe są szczególnie groźne dla słabych obrońców, bo one w zasadzie przesadzają o tworzeniu się groźnej akcji. Złe ustawienia, zła komunikacja, złe granie 1-1, to był napęd dla naszych ofensywnych graczy. Wchodzili w pole karne jak w masło. Grali także piłki za linie słabej obrony, co było oczywistym zabiegiem.
To dobrze, że Sandecja Nowy Sącz posiada relatywnie dobrą obronę. Nie traci wielu bramek. Aż strach pomyśleć, co byłoby, gdybyśmy mieli słabą obronę. Jest także takie stare powiedzenie trenerskie, że budowanie zespołu, drużyny zaczyna się od obrony i bramkarza. To jest ważne. Po pierwsze, nie tracić bramek, tak jak w medycynie jest przykazanie primum non nocere.
5-1 to najniższy wymiar porażki dla drużyny z Lubaczowa i strzelili jeszcze bramkę honorową. Pogoń Lubaczów to kandydat do spadku z tabeli 3 ligi. Czyli ten mecz w sumie to jest bez historii. Ale na boiskach 3 ligi wydarzył się inny ważny wynik dla Sandecji. Otóż, piekielnie groźna Siarka Tarnobrzeg przegrała aż 3-0 z Avią Świdnik. Tak powiększyła się przewaga Sandecji do 7 punktów nad Siarką. To sporo, ale jeszcze za mało, aby awans był zapewniony.
Czekamy na środowy mecz Sandecji w Pucharze Polski. Ale są niedobre wiadomości, ponieważ nasza drużyna wystąpi w bardzo poważnym osłabieniu. Ale to jest piłka nożna i wszystko się może wydarzyć na boisku.
Adam Kurek
Czytaj też:


























































































































































































































