MECZ SANDECJA versus POGOŃ GRODZISK MAZOWIECKI – refleksje pomeczowe

MECZ SANDECJA versus POGOŃ GRODZISK MAZOWIECKI – refleksje pomeczowe

To był mecz w gruncie rzeczy niesamowity. A rozstrzygnięcie jest wyjątkowo korzystne dla Sandecji. To nawet nie idzie o to, że Pogoń była jakoś tam lepsza. Wcale nie była wyraźnie lepszym zespołem. Można nawet powiedzieć, że mecz był wyrównany, ale nie we wszystkich aspektach…

Drużyna z Grodziska Mazowieckiego musi przeżywać fakt, że nie doprowadzili do remisu. To im udało się fartownie w poprzednim meczu z Lechia Gdańsk, a potem wygrali w rzutach karnych. Tym razem ten scenariusz nie powtórzył się. Tak, „suma szczęścia równa się zero”. To potwierdza probabilistyka.

Jest jeszcze takie powiedzenie: „niewykorzystane sytuacje się mszczą”. Tak, zemściły się – przegraną Pogoni Grodzisk Mazowiecki.

Mecz miał zresztą różne fazy. W pierwszych 20 minutach to Sandecja była lepsza, potem to się wyrównało. W końcówce pierwszej połowy zarysowała się przewaga Pogoni. Początek drugiej to znowu przewaga Pogoni, aby dokonać zwrotu w wyniku. Mecz się wyrównał, ale w końcówce 20 minut to Pogoń grała lepiej, a my czasami odgryzaliśmy się. Były także fragmenty meczu, że bardzo dobrze wymienialiśmy podania i przytomnie reagowaliśmy. To cieszy.

Przy poprzednim meczu ligowym Sandecji koncentrowaliśmy się na przeciwniku i jego bardzo słabej obronie, a i tym razem zwrócić należy na przeciwnika. Ale w kontekście jego niewykorzystanych sytuacji. Tym samym także  – fartu Sandecji. Przecież te sytuacje wykorzystaliby gracze A klasy…

To nie oznacza, że gdyby Pogoń strzeliła bramkę wyrównującą, to mecz by wygrała. Po wyrównaniu zmieniłby się scenariusz gry i możliwych zdarzeń. Ale to, że nie wyrównali, posiadając tyle sytuacji, to zastanawia. Grali główkami na naszej „piątce”, jakby mieli „kwadratowe głowy”, ale i źle poukładane stopy.

Naliczyłem sytuacje Pogoni: poprzeczkasłupek, no i trzy 100-procentowe sytuacje strzeleckie, ze 3 dogodne okazje do strzelania gola. Nie można nawet dziwić się trenerowi z Grodziska, że puściły mu nerwy i otrzymał czerwoną kartkę. Tego mógłby w spokoju nie wytrzymać nawet święty Franciszek z Asyżu…

Sandecja miała natomiast jedną akcję sam-na-sam i strzeliła gola. Owszem były i inne dogodne, ale zmarnowanych „setek” nie było. Długą szukałem w pamięci wypowiedzi mądrych ludzi piłki, aby dopasować cytat do tego meczu. Odnalazłem taki Zinedine Zidane:

„W takich chwilach pamiętasz, że liczy się tylko końcowy wynik – reszta to statystyka.”

Johann Cruyff  swego czasu również tak rzekł był: „W futbolu nie chodzi o to, kto ma więcej okazji, tylko kto zdobędzie jedną bramkę więcej od przeciwnika.”

Owszem, możemy zastanawiać się, dlaczego przeciwnik miał tyle sytuacji. Kto zawinił z drużyny Sandecji? Pogoń nie grała znowu tak rewelacyjnie. Te ich sytuacje pojawiały się dość zaskakująco, tak z pozycji kibica. Oznacza to, że ktoś musiał się zagapić, spóźnić, pomylić. Na to trzeba zwrócić uwagę. Trzeba przeanalizować te sytuacje i skorygować założenia.

Trzeba również pamiętać, że graliśmy w osłabieniu. Brakowało 5 graczy z pierwszego składu. Trener musiał przebudować obronę. Nie było zawodników, którzy zapewnili nam przewagę w środku pola w meczu z Cracovią. Nie było naszego „snajpera” w ataku.

No cóż, rok temu niefartownie przegraliśmy w Pucharze Polski z Garbarnią i my „robiliśmy” wówczas za drużynę z Grodziska. Nawet ówczesny trener Sandecji przypłacił za ten mecz utratą stanowiska. Ale suma szczęścia podobno jest równa zero… No i my tym razem mieliśmy szczęście, że przeciwnik nie strzelał i pudłował niemiłosiernie.

Ten mecz nie oglądało się dobrze, bo jakoś „na opak”. Tylko wynik się zgadzał! Gdy myśmy mieli sytuacje to piłka nie wpadała do bramki, oczywiście oprócz tej jednaj kluczowej akcji. Gdy rywal miał okazje, to wyciągaliśmy „oczami” wielokrotnie piłkę z naszej siatki.

Wszystko skończyło się dobrze i Sandecja jest w towarzystwie 15 drużyn Pucharu Polski. Jest to jednak ekskluzywne towarzystwo. Podelektujemy się nim jakiś czas. W wyższych ligach – od naszej trzeciej – gra wszak 54 zespoły – 3×18.

Sandecja trafiła do 16 najlepszych drużyn w Polsce! Teraz nam nie straszny żaden przeciwnik. A gdyby tak komuś jeszcze – utrzeć nosa?

Adam Kurek

Czytaj też:

Sandecja tworzy niesamowitą historię w Pucharze Polski

Filmoteka dts24

217 Videos