Marcin Janusz: droga do olimpijskiego srebra [ZDJĘCIA]

Marcin Janusz: droga do olimpijskiego srebra [ZDJĘCIA]

Polska reprezentacja siatkówki mężczyzn zapisała się na kartach historii, zdobywając po 48. latach medal na Igrzyskach Olimpijskich. Jednym z głównych architektów ,,srebrnego” sukcesu w Paryżu był nowosądeczanin Marcin Janusz – rozgrywający, który od lat konsekwentnie budował swoją pozycję w drużynie narodowej. Jego droga na szczyt była pełna wyzwań, a talent i charakter kształtowali w nim pierwsi trenerzy z Nowego Sącza.

Marcin Janusz, choć znany dziś jako jeden z najlepszych rozgrywających na świecie, mógł równie dobrze zostać architektem. Od najmłodszych lat przejawiał zdolności zarówno w nauce, jak i w sporcie. Grał na pianinie, co rozwijało jego wrażliwość i umiejętność koncentracji, a w szkole był wzorowym uczniem. Jego pierwszy trener, Kazimierz Mordarski, wspomina: Miał od małego predyspozycję do tej dyscypliny sportu, poszedł w nią na całość. Pomógł mu na pewno i talent i warunki fizyczne, no i charakter, zrównoważony, taki właśnie, jaki powinien być u rozgrywającego, bezkonfliktowy.

W początkowych latach swojej kariery, Janusz nie wyróżniał się siłą czy szybkością, ale jego analityczny umysł i umiejętność przewidywania wydarzeń na boisku sprawiały, że stawał się coraz bardziej cenionym zawodnikiem. – Był spokojnym chłopakiem, który nie rzucał się w oczy, ale miał niesamowitą determinację – mówi Łukasz Mężyk, trener Marcina w SKPS Dunajec Nowy Sącz.  – Już wówczas, kiedy byłem jego trenerem było widać, że ma w sobie coś wyjątkowego. Dawałem mu wolną rękę w rozgrywaniu, bo jego wybory często były lepsze od moich podpowiedzi – dodał.

Trudne początki

Mimo trudności, Janusz nigdy nie rezygnował z siatkówki. Nawet gdy nauczyciele w szkole zastanawiali się, czy odbijanie piłki o ścianę nie zniszczy domu, on nieustannie doskonalił swoje umiejętności. Wtedy to uwczesna dyrektorka sądeckiej piętnastki Jadwiga Kopeć, a prywatnie sąsiadka Marcina Janusza wezwała z przymrużonym okiem Łukasza Mężyka na dywanik. – Było to trochę na przekór. Jego determinacja była niezwykła. Gdy inni grali dla zabawy, on zawsze myślał o tym, jak stać się lepszym – dodaje Mężyk.

Z miłości do siatkówki

Miłość do siatkówki w Januszu zaszczepił jego ojciec, Jacek, który również trenował siatkówkę. Pasja, połączona z naturalnym talentem, pozwoliła Marcinowi na szybki rozwój. W wieku szkolnym, pod okiem Kazimierza Mordarskiego, zdobywał pierwsze sukcesy, w tym mistrzostwo Małopolski. – Zawsze szedł swoim torem, uczył się i zdobywał wykształcenie, ale ostatecznie to siatkówka stała się jego życiem – mówi Mordarski.

Janusz nie był jednak typowym młodym sportowcem. Jego odpowiedzialność i poukładanie były widoczne na każdym kroku. – Był na każdym treningu, na każdym meczu. Uczył się na wypadek, gdyby siatkówka nie przyniosła sukcesu, ale nigdy nie zaniedbywał swoich sportowych obowiązków – dodaje Mężyk.

Narodziny lidera

W SKPS Dunajec Nowy Sącz Marcin Janusz rozwijał swoje umiejętności, ale dopiero w Bełchatowie, grając w najlepszym liceum, jego talent rozbłysnął pełnym blaskiem. Choć zawsze był spokojny i opanowany, to na boisku potrafił przejąć inicjatywę i prowadzić drużynę do zwycięstwa. – Jego umysł był analityczny, a wybory na boisku niemal zawsze trafne. To była cecha, która czyniła go wyjątkowym rozgrywającym – wspomina Mężyk.

Dzięki ciężkiej pracy i wsparciu trenerów, Janusz stał się kluczową postacią w drużynie narodowej. Jego rozwój był systematyczny i przemyślany, a każdy kolejny krok przybliżał go do marzeń o wielkich sukcesach na arenie międzynarodowej. – On z każdym meczem stawał się coraz lepszy. Teraz jest doświadczonym zawodnikiem, którego ciężko złamać. Myślę, że jeśli zdrowie pozwoli, jeszcze przez kilka lat będzie kierował naszą reprezentacją – mówi Mężyk.

Medal w Paryżu

Medal na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu jest ukoronowaniem wieloletniej pracy Marcina Janusza. W finale przeciwko Francji, polski rozgrywający był nie do zatrzymania. Jego precyzyjne dogrywki i zdolności do kontrolowania tempa gry jednak nie wystarczyły, Francja triumfowała 3:0, zabierając Polsce wyczekiwane złoto. Mimo porażki to największy olimpijski sukces polskiej siatkówki po 48  latach. – Jestem ogromnie dumny. To jedno z tych wydarzeń, które człowiek przeżywa tylko kilka razy w życiu, licząc razem z narodzinami własnych dzieci – podsumowuje Mężyk.

Dla Marcina Janusza ten medal to jednak nie tylko osobiste osiągnięcie, ale także dowód na to, że ciężka praca, determinacja i wsparcie najbliższych mogą przynieść spektakularne rezultaty. – To, że grał na pianinie, że był poukładany, że miał plan B na życie jako architekt – to wszystko wpłynęło na jego sukces. Dzięki temu, że zawsze był tak poukładany, dziś jest jednym z najlepszych na świecie – dodaje jego pierwszy trener, Mordarski.

Historia Marcina Janusza to przykład, jak z małego miasta, dzięki pasji, pracy i determinacji, można dotrzeć na sam szczyt. Medal olimpijski to spełnienie marzeń jego samego, trenerów, rodziny i wszystkich, którzy wierzyli w jego talent. – Każdemu trenerowi życzę czegoś takiego – widzieć, jak jego wychowanek zdobywa srebro na igrzyskach – mówi Mężyk, który z dumą wspomina wszystkie lata spędzone z młodym Marcinem. Dziś Nowy Sącz może być dumny ze swojego złotego chłopaka, który stał się ikoną polskiej siatkówki.

Czytaj też:

Fot. archiwum prywatne Łukasza Mężyka/PZPS

Filmoteka dts24

217 Videos