Od lutego do końca kwietnia 2026 roku przed wojskowymi komisjami lekarskimi stanie około 235 tysięcy osób. Wśród wezwanych znajdą się nie tylko młodzi mężczyźni rocznika 2007, ale także kobiety z określonymi kwalifikacjami – od medycyny i pielęgniarstwa, przez psychologię i rehabilitację, po informatykę, radiologię i umiejętności językowe.
Rozporządzenie Ministerstwa Obrony Narodowej jasno wskazuje, że wojsko XXI wieku w Polsce to nie tylko bagnet i czołg. To także informatyka, logistyka i troska o zdrowie (również psychiczne).
Kogo obejmie kwalifikacja:
- Mężczyzn z rocznika 2007 (pełnoletni w 2026 roku).
- Mężczyzn z lat 2002–2006, którzy nie mają jeszcze orzeczonej kategorii zdolności.
- Osoby wcześniej uznane za czasowo niezdolne, jeśli ich okres niezdolności mija przed końcem kwalifikacji.
- Kobiety z roczników 1999–2007, kończące studia lub posiadające kwalifikacje przydatne wojsku, nie tylko medyczne. Na liście zawodów przydatnych są m.in: psychologia, rehabilitacja, radiologia i diagnostyka laboratoryjna, informatyka i teleinformatyka, nawigacja, tłumaczenia…
- Ochotników, którzy ukończyli 18 lat.
- Osoby nawet do 60. roku życia, jeśli nigdy nie miały ustalonej kategorii.
Ogłoszenie kwalifikacji zaplanowano na 16 stycznia 2026 roku, a komisje będą pracować od 2 lutego do 30 kwietnia.
Celem kwalifikacji jest ustalenie zdolności fizycznej i psychicznej do czynnej służby wojskowej. Samo stawienie się przed komisją nie oznacza poboru, ale wpisuje obywatela w system gotowości obronnej. Za udział przysługuje zwrot kosztów podróży i rekompensata za utratę dniówki w pracy (1/30 minimalnego wynagrodzenia). Zlekceważenie wezwania może jednak kosztować nawet 5 tysięcy złotych – w formie grzywny, ograniczenia wolności lub przymusowego doprowadzenia.
Rozszerzenie obowiązku na kobiety i osoby starsze to sygnał, że państwo stawia na szeroką bazę rezerw. Ale uwagę przykuwa też sama lista zawodów, bo pokazuje, że współczesna armia potrzebuje nie tylko chirurgów i pilotów, ale także psychologów, informatyków czy tłumaczy. To już nie tylko walka „na froncie”, ale także zaplecze: systemy IT, komunikacja międzykulturowa, zdrowie…
W ostatnim z wymienionych aspektów jest jeszcze jeden mocny konkret: wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował dziś o powołaniu Dowództwa Wojsk Medycznych z siedzibą w Krakowie. Dowódcą komponentu został płk lek. Mariusz Kiszka.
– Po to powołujemy dziś w Krakowie Dowództwo Wojsk Medycznych, po to powołujemy Wojska Medyczne z siedzibą w Krakowie, żebyśmy mieli możliwość rozwoju całej medycyny pola walki, możliwość rozwoju naszego personelu, zarówno żołnierzy, jak i cywilów pracujących w szpitalach, w przychodniach, którzy będą nam pomocni, będą tej pomocy udzielać nie tylko w momencie zagrożenia – powiedział Kosiniak-Kamysz.
źródła: MON, PAP
Czytaj też:
Agropromocja 2025. Dziesiątki wystawców, tłum odwiedzających


























































































































































































































