Prof. Wojciech Kudyba, sądecki polonista, może się poszczycić dwoma nowymi książkami. Tym razem obydwie publikacje to tłumaczenia jego wcześniejszych książek. Po włosku ukazało się „Sei tutto Benedetto” (polski tytuł „Cały jesteś błogosławiony”), a w USA zbiór wierszy w języku angielskim „Finally The World”.
Pierwsza z książek to dzieje przyjaźni włoskiego mistyka o. Dolindo Ruotolu oraz o. Pio, druga jest zbiorem wierszy sądeczanina, który tak opowiada o swoich nowościach wydawniczych:
– Co się wydarzyło? To, co się czasami przydarza autorom, a na co nie ma mają żadnego wpływu, mianowicie książki zaczynaj żyć własnym życiem – mówi Wojciech Kudyba. – Ktoś przeczytał, ktoś komuś coś powiedział i w pewnym momencie do autora przychodzi propozycja. Tak było właśnie z amerykańskim wydaniem poezji. Z tłumaczem pracowałem mniej więcej rok. Te wiersze nie były łatwe, dużo było dwuznaczności i on cały czas mnie pytał, czy o to chodziło w oryginale. Często miewałem dylematy, bo po polsku coś jest dwuznaczne, a po angielsku ma tylko jedno znaczenie i któreś trzeba wybrać. Nawet z tytułem tak było. To była prawdziwa przygoda, bo sam nie wiedziałem, że takie trudne wiersze piszę. Tłumaczem jest Michael Mikoś, emerytowany profesor Uniwersytetu Indiana. Poznaliśmy przy okazji kongresu tłumaczy na KUL-u. Ale, jak pewnie wiadomo, poezja jest elitarna. Na szerszy odzew liczę przy okazji drugiej książki. Tłumaczyła na włoski Karolina Gruszka i ona akurat przy przekładzie o nic mnie nie pytała, bowiem sama interesowała się postacią ojca Dolindo Ruotolo. Jak doszło do tego wydania? Niewierzący powiedzą „przypadek”, wierzący powiedzą „Opatrzność”. Kiedyś szukałem noclegu w Rzymie i trafiłem na ojca, który był ekonomem w zgromadzeniu będącym właścicielem wydawnictwa. No i tak, od słowa do słowa… Z Włochami spotkałem się na ubiegłorocznych targach książki w Warszawie i tak poszło. Oni się ucieszyli, że ja mówię po włosku, bo to wiele spraw uprościło. A dzisiaj trzymam już w ręku książkę.