Korzenna: polała się krew 51 osób. Wszystko przez księdza Artura...

Już przed godziną 8:00 w niedzielę przy drzwiach remizy OSP Korzenna czekali pierwsi chętni, choć Akcja Honorowego Oddawania Krwi im. ks. Artura Babika miała rozpocząć się dopiero o 9:00. Strażacką siedzibę odwiedziły tłumy. Pojawiły się osoby w różnym wieku, kobiety, mężczyźni, strażacy, ,,cywile", mieszkańcy Korzennej, ale i sporo osób z innych miejscowości. Niektórzy przybywali całymi rodzinami, by w prosty sposób pomóc w ratowaniu czyjegoś życia.

74 osoby chciały oddać dziś krew. 51 pozytywnie przeszło badania lekarskie. W sumie udało się zebrać 22,95 litra bezcennego, czerwonego lekarstwa.

- Cały czas ludzie są - mówił około godziny 12:00 komendant jednostki, Stanisław Wojtarowicz. - Nawet teraz jest sporo oczekujących. Ale wszystko idzie jak zwykle w miarę sprawnie. Wiadomo, że są rzeczy, których nie można przyśpieszyć. Trzeba wypełnić sporo ,,papierków" przed udaniem się do lekarza, a samo pobieranie jest już szybsze.

Akcja krwiodawstwa organizowana jest przez Ochotniczą Straż Pożarną w Korzennej już od jedenastu lat, dwa razy w roku. Zawsze cieszy się dużym zainteresowaniem.

- Jest jedna osoba, która była na wszystkich naszych akcjach. W dodatku jest to ,,cywil" - zdradza komendant.

Niemal stuprocentową frekwencją może pochwalić się też jeden z korzeńskich druhów. Opuścił tylko jedno krwiodawstwo z tych organizowanych w remizie.

- Nie jest to nic takiego nadzwyczajnego. Tysiące ludzi oddaje krew i wydaje mi się, że nie robię niczego wyjątkowego. Jest to tylko dwa razy w roku i myślę, że poświęcenie wtedy połowy dnia na oddanie krwi nie jest jakimś szczególnym wyczynem - mówi skromnie Jan Zarański.

Wiele osób specjalnie układa swoje plany tak, by pojawić się w remizie w dzień krwiodawstwa. Marcin Śpiewak, strażak OSP Korzenna mieszka obecnie w Krakowie. Na niedzielnej akcji pojawił się wraz z żoną Joanną.

- Zachęciłem żonę do tego, żeby przychodziła ze mną, bo to fajna sprawa. Można pomóc wielu ludziom - wyjaśnia Marcin. - Taka akcja jest wygodna. Mało osób ma czas, by w ciągu tygodnia jechać do Nowego Sącza i oddawać krew w punkcie. A dziś jest niedziela, ładna pogoda, można przyjść do remizy.

Strażak oddawał krew już w sumie jakieś dwadzieścia razy, w Korzennej dziewięć.

- Nie ma się czego bać. To nie boli - przekonuje Joanna Śpiewak, która krew oddała po raz czwarty. - Atmosfera tutaj jest zawsze sympatyczna, panie są miłe, a otoczenie przyjazne. To zachęca. Poza tym, w niedzielę łatwiej znaleźć trochę czasu i przyjść na przykład zaraz po mszy w kościele. Wtedy zawsze jest najwięcej osób.

W tłumie oczekujących jak zwykle można było spotkać osoby, które po raz pierwszy zdecydowały się na udział w krwiodawstwie. Wśród nich była między innymi Ewelina Migacz z miejscowości Trzycierz. Nastolatka przyznała, że trochę się boi, ale jednak świadomość pomocy innym przeważa.

- Myślę, że taki gest nie kosztuje nas właściwie nic oprócz poświęconej chwili, a świadomość, że można komuś uratować życie, jest naprawdę cenna - tłumaczy 18-latka. - O krwiodawstwie myślałam od dłuższego czasu. Plakat akcji widziałam na przystanku. Cieszę się, że jest ona w niedzielę, ponieważ wtedy mam chwilę, którą mogę poświęcić i zrobić dobry uczynek.

Arkadiusz Zając, młody strażak OSP Korzenna po raz drugi pojawił się na Akcji Honorowego Oddawania Krwi im. ks. Artura Babika. Poprzednio nie udało mu się oddać krwi z przyczyn zdrowotnych.

- Myślę, że dzisiaj się uda - mówił wcześniej i miał rację. W niedzielę został krwiodawcą. - Zachęciło mnie, że komuś może to pomóc. Nie boję się, nie ma stresu, nie przeraża mnie igła. Atmosfera jest fajna, bardzo dużo ludzi. Trzeba troszkę poczekać, ale warto.

Druhowie z Korzennej już teraz zapraszają na kolejną akcję, która odbędzie się 8. września.

O tym, dlaczego patronem strażackiego krwiodawstwa jest ks. Artur Babik pisaliśmy TUTAJ.

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie