W mediach społecznościowych i na portalach informacyjnych, huczy ostatnio od nagłówków w stylu: „Unia zakaże kupowania wody w wielopakach!”. Wizja, w której będziemy musieli pojedynczo pakować butelki do koszyka i żonglować nimi przy kasie, zdecydowanie nie jest optymistyczna. Zanim jednak zaczniemy upychać wodę do kieszeni, warto zajrzeć do samych przepisów. Sprawdziliśmy, co dokładnie się zmieni i dlaczego panika jest nieuzasadniona.
Powodem całego zamieszania jest unijne rozporządzenie PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation), czyli nowe prawo mające na celu drastyczne ograniczenie ilości odpadów opakowaniowych w Europie. Przepisy te wchodzą w życie na przestrzeni najbliższych lat, jednak kluczowa dla konsumentów zmiana dotycząca tzw. „zgrzewek” zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2030 roku.
Czego tak naprawdę dotyczy całe zamieszanie?
Nowe prawo nie zakazuje sprzedaży wody czy napojów w pakietach po 4, 6 czy 12 sztuk. Obostrzenie dotyczy wyłącznie stosowania jednorazowych opakowań z tworzyw sztucznych, wykorzystywanych w punktach sprzedaży do grupowania produktów. W praktyce oznacza to, że urzędnicy chcą wyeliminować grubą, termokurczliwą folię plastikową, w którą dziś fabrycznie owija się butelki lub puszki.
Dlaczego? Folia ta jest używana przez zaledwie kilkanaście dni (od fabryki do momentu wypicia napoju przez klienta), a jej recykling bywa problematyczny. Generuje ona tony trudnych do zagospodarowania odpadów, które lądują w kontenerach. Najważniejszy fakt jest taki, że z półek sklepowych nie znikną wielopaki wody ani napojów, a jedynie plastikowa otoczka, która je łączy.
Jak będziemy kupować napoje po 2030 roku?
Producenci mają niespełna cztery lata na dostosowanie swoich linii produkcyjnych. Na rynku już teraz pojawiają się alternatywy, które z powodzeniem zastąpią plastikowe „zgrzewki”. Co zamiast nich zobaczymy w marketach? Tekturowe klipsy i opaski, kropki kleju (tzw. Glue Dots) albo skrzynki i nosidełka wielokrotnego użytku.
To wyzwanie dla producentów, nie dla konsumentów
Zmiana formy pakowania to wyzwanie przede wszystkim dla koncernów spożywczych, które muszą zainwestować w nowe maszyny pakujące. Dla nas, konsumentów, zmieni się niewiele, bowiem woda wciąż będzie stała na paletach w pakietach, a jej transportowanie do bagażnika nie będzie wymagało noszenia każdej butelki osobno.
Zamiast więc ulegać narracji o „kolejnym absurdzie”, warto spojrzeć na to pragmatycznie. Rezygnacja z kilometrów zbędnej folii to krok w stronę czystszego środowiska, który w codziennym życiu nie utrudni nam zakupów. Do 2030 roku nowe opakowania staną się dla nas tak samo naturalne, jak papierowe.
Czytaj także: Koniec z parkowaniem w błocie. Nowe miejsca postojowe na Kaduku



















































































































































































































