Kolejne egzaminy za nimi. Psy z GOPRu to prawdziwi specjaliści

Kolejne egzaminy za nimi. Psy z GOPRu to prawdziwi specjaliści

Boa i Goldi znów potwierdzili swoją pełną gotowość do działań ratowniczych. Z kolei Doro – najmłodszy w Grupie Krynickiej GOPR – po raz pierwszy podszedł do egzaminu na klasę A w terenie otwartym i również poradził sobie znakomicie. Dzięki temu stał się pełnoprawnym czworonożnym ratownikiem. Freja natomiast była najlepsza na egzaminie międzynarodowym.

Mariusz Liana od dwudziestu lat działa jako przewodnik psów w Grupie Krynickiej GOPR. Jest też wiceprzewodniczącym Podkomisji Psów Ratowniczych GOPR, która funkcjonuje w Polsce już od 50 lat. Jak wyjaśnia, psy pracujące w GOPR zdają jeden egzamin rocznie z każdej specjalizacji. Czasem są to nawet cztery egzaminy w ciągu roku. Wśród specjalizacji czworonożnych ratowników są działania w terenie otwartym, na gruzowiskach, w lawiniskach, tropienie oraz poszukiwanie zwłok, które podzielone jest na pracę w wodzie i na lądzie.

W Grupie Krynickiej GOPR działają obecnie cztery psy. Do niedawna było ich pięć, ale jeden odszedł w październiku. Towarzyszką Mariusza jest Freja – 3-letni owczarek belgijski malinois. To trzeci psi ratownik w jego życiu. Jacek z Jasła pracuje z owczarkiem niemieckim o imieniu Boa. Z kolei Mateusz działa z dwoma psami. Goldi to czworonóg czeskiej rasy o nazwie pies chodzki, a najmłodszy w Grupie Krynickiej jest Doro – miks owczarka belgijskiego z niemieckim.

Są to prywatne psy ratowników, mieszkają z nimi i razem z nimi ruszają do działań. Mariusz przyznaje, że Freja śpi razem z nim w łóżku. – Właśnie leży tu z dwoma kotami. Owczarki belgijskie nie są wcale takie straszne, jak je malują – śmieje się goprowiec.

Praca

Szkolenie psa najlepiej zacząć już u hodowcy. Są różnego rodzaju czynności, które wykonuje się jeszcze z pieskiem, który praktycznie jest ślepy. Wystawia się go na różnego rodzaju bodźce i dzięki temu dużo lepiej będzie się rozwijał. Są to na przykład ćwiczenia równowagi, kiedy kładzie się pieska na mokrą szmatkę, odwraca – tłumaczy Mariusz Liana.

Dobrze jest wiedzieć, czy pies ma predyspozycje do tego, by zostać ratownikiem. Są rasy, które w tym przodują, jak owczarki niemieckie, belgijskie, border collie i retrievery: labrador, golden, flat coated, czy tak zwany toller. Są też miksy, celowo robione przez doświadczonych hodowców. Istotny jest też charakter konkretnego czworonoga. – Ważne, żeby pies się niczego nie bał, chętnie współpracował z ludźmi, nie uciekał. Powinien być takim trochę rozrabiaką. Nie może to być pies, który leży w kącie i boi się własnego cienia.

Przewodnik już od samego początku zaczyna pracę ze swoim czworonogiem. Od hodowcy bierze go najczęściej, gdy szczeniak ma siedem tygodni.

– Najpierw jest to socjalizacja do czwartego miesiąca. To bardzo ważne, żebyśmy psa przyzwyczaili do wszystkich środowisk, z którymi będzie miał do czynienia później w pracy, wypracowali wspólny język, sygnał do nagrody i tak dalej. Od samego początku pies jest szkolony, nawet poprzez zabawę. O to chodzi, żeby pies chciał, a nie musiał – zaznacza goprowiec.

Poszukiwania

Mariusz podkreśla, że wcale nie odnalezienie człowieka jest najważniejsze w pracy psa. Równie istotne jest bowiem wykluczenie obecności poszukiwanej osoby w konkretnym obszarze.

– Kiedy wiemy, że w danym sektorze nikogo nie ma, możemy ruszyć dalej z poszukiwaniami. Trzeba mieć też troszkę szczęścia, by to akurat pies odnalazł człowieka. Zależy, na jaki obszar się akurat trafi. Nie zawsze jest tyle psów, żeby każdy sektor był przeszukiwany przez psa. Na sukces czworonoga składa się więc cała praca wszystkich ratowników, którzy biorą udział w akcji – wyjaśnia opiekun.

Wspomina jednak ostatnie dwie akcje, kiedy to właśnie jeden z czworonożnych ratowników Grupy Krynickiej GOPR odnalazł zaginione osoby. Jedne poszukiwania miały miejsce pod Krosnem, w obszarze działań Grupy Bieszczadzkiej. Ten sam pies znalazł też osobę z problemami psychicznymi, która ukrywała się na strychu po zażyciu jakichś środków. Liczyła się więc każda chwila.

W ubiegłym roku była też duża akcja związana z poszukiwaniami dwóch topielców w Dunajcu. W działaniach brało wtedy udział kilka psów z grup Krynickiej i Podhalańskiej. Wszystkie czworonogi bezbłędnie wskazały miejsce, gdzie znajdowało się ciało, choć poszukiwania na rwącej rzece są bardzo trudne.

Grupy GOPR

Każda z siedmiu działających w Polsce grup Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego posiada w swoich szeregach psy ratownicze. W  Bieszczadzkiej są cztery czworonogi, w Podhalańskiej dwa, w Beskidzkiej sześć, w Sudeckiej dwa, w Karkonoskiej trzy i w Jurajskiej jeden pies.

Nad wszystkimi czuwa Podkomisja Psów Ratowniczych GOPR, która opracowuje plany szkoleń, zajmuje się przeprowadzaniem egzaminów.

– Zdajemy też różne inne egzaminy. W ubiegłą niedzielę byliśmy z kolegą z Podhala na egzaminach międzynarodowych IRO. Co prawda, nie w tej dziedzinie, którą się zajmujemy, bo tam wiodącą specjalnością są gruzy. Udało nam się jednak zdać i to z wynikiem najlepszym. Moja Freja osiągnęła pierwsze miejsce, a pies kolegi drugie. IRO to międzynarodowa organizacja zrzeszająca psy ratownicze i taki egzamin uprawnia do działań poza terenem Polski – mówi Mariusz Liana.

Czytaj też: Sądecczyzna. Są pieniądze na remont kolejnego odcinka drogi powiatowej

fot. Grupa Krynicka GOPR, Mariusz Liana

Filmoteka dts24

217 Videos