Ludzie znają to lekarstwo od zawsze: miłość...

Bywało, że kichnięcie kończyło się złamaniem. Albo przewracanie się w nocy na drugi bok. Czasami wystarczyło mocniej uderzyć pięścią w szkolną ławkę i złamanie gotowe. Kto by zresztą te złamania liczył, skoro przy samych narodzinach złamało się kilkanaście kości.

PROTEUSSMARZ

Konradek miał nie doczekać pierwszych urodzin. Gdy przyszedł na świat, lekarze przygotowywali jego rodziców na najgorsze. Radzili, by raczej żegnać się z maleństwem niż witać go z radością. Jego kości złamały się w kilkunastu miejscach już wówczas, gdy był w bezpiecznym miejscu - pod sercem swojej mamy. Dziś ma 11 lat. Ma za sobą kilkanaście operacji.

W nogach stalowe, teleskopowe pręty, które pozwalają mu stawiać nieśmiałe jeszcze, ale samodzielnie kroki. I najważniejsze: ma w sobie zapas radości, którego mogą pozazdrościć mu ludzie będący okazami zdrowia. Medycyna nie zna jeszcze skutecznego lekarstwa na jego chorobę, ale zwyczajni ludzie znają to lekarstwo od zawsze. Nazywa się miłość.

Choroba, którą zdiagnozowano u syna Agnieszki i Piotra Tokarczyków nazywa się osteogenesis imperfecta. Konrad choruje na jej najcięższą postać. Jego kości są tak kruche, że mogą się złamać nawet samoczynnie podczas snu.

- Ale wiesz… - powiedział kiedyś do swojej mamy - w sumie łamliwość kości to wcale nie jest najgorsza z chorób. Znacznie gorsza jest taka, gdy ktoś ciągle narzeka…

W studio DTS gościliśmy Agnieszkę Czoch-Tokarczyk i jej wspaniałego syna.

Posłuchaj:

 

PUMA

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.