Mazurek Dąbrowskiego i gromkie ,,sto lat” wybrzmiało wtorkowym wieczorem (6 sierpnia) w Kłodnem, gdzie znajduje się dom rodzinny Klaudii Zwolińskiej. Wicemistrzyni olimpijska po powitaniu na Okęciu i w Nowym Sączu dotarła do domu. Tam czekały na nią tłumy.
Klaudia Zwolińska zdobyła pierwszy medal na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu dla Polski. W półfinale nowosądeczanka osiągnęła czas 99,84, nie dostając ani jednej karnej sekundy za dotknięcie lub pominiecie bramki. Awansowała do finału z drugim wynikiem. Nowy Sącz przywitał ją po mistrzowsku, o czym przeczytacie w naszym artykule: Klaudia Zwolińska po mistrzowsku przywitana w Nowym Sączu [FOTOGALERIA].
Wywalczone srebro Klaudii, to absolutnie historyczna chwila, bowiem po 24. latach Polska znów może pochwalić się medalem w slalomie kajakowym. Nic dziwnego, że mieszkańcy całego regionu i kraju pękają z dumy i chcieli po mistrzowsku ugościć olimpijkę. Było przywitanie na lotnisku Okęcie, w Nowym Sączu, aż wreszcie – wieczorem w Kłodnem, w gminie Limanowa. Tam na sportsmenkę czekały tłumy, w tym strażacy, władze lokalnego samorządu, czy Koło Gospodyń Wiejskich. Kajakarka została przywieziona dorożką. Dla niej wybrzmiał hymn polski i gromkie ,,sto lat”. Wszyscy mówili jednogłośnie – jesteś naszą dumą!
































































































































































































































