W niedzielny poranek, około godziny 10:00, służby ratunkowe z powiatu gorlickiego zostały postawione na równe nogi w związku z dwoma zgłoszeniami o rzekomych pożarach. Po dotarciu na miejsca zdarzeń okazało się, że alarmy były fałszywe. Według wstępnych ustaleń, zgłoszeń dokonała osoba nieletnia. Sprawę wyjaśnia policja.
Do kiepskiego żartu doszło dzisiejszego poranka w Zagórzanach oraz Moszczenicy. Do Centrum Powiadamiania Ratunkowego wpłynęły dwa zgłoszenia: jedno dotyczące pożaru samochodu osobowego przy budynku mieszkalnym w Zagórzanach, drugie – pożaru domu na ulicy Widokowej w Moszczenicy. Po przybyciu na miejsce zdarzeń strażacy potwierdzili, że alarmy były fałszywe, a w okolicy nie stwierdzono żadnego zagrożenia.
Jak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, zgłoszenia o rzekomych pożarach miało zgłosić nieletnie dziecko. Sprawa wyjaśniana jest przez Komendę Powiatową Policji w Gorlicach. Kiepski żart może zakończyć się skierowaniem sprawy do sądu rodzinnego.
Służby apelują o rozwagę i unikanie tego typu żartów. W czasie, gdy jednostki pojechały na fałszywe zgłoszenia, ktoś naprawdę mógł potrzebować ich wsparcia.
AKTUALIZACJA:
W niedzielne popołudnie żartowniś ponownie postanowił postawić służby na nogi. Około godziny 18:00, syrenę można było usłyszeć w Bieśniku (gmina Łużna). Tam również miało dojść do pożaru, do którego finalnie nie było.
Czytaj także:Oszuści znowu w akcji. Tym razem działają metodą „na policjanta”


































































































































































































