Kickbokserzy Halnego Nowy Sącz budowali formę w Zakopanem

Chcemy pokonywać najlepszych rywali, by samemu stać się najlepszymi – mówi o obozie przed kolejną galą HFO reprezentant i założyciel nowosądeckiego Halnego Łukasz Pławecki.

wsb3

Zgrupowania sportowe są nieodłącznym elementem cyklu treningowego w wielu dyscyplinach sportowych. Nie inaczej jest w sportach walki, w których na pierwszy rzut oka identyczne wyjazdy mogą pełnić zupełnie różne funkcje w przygotowaniu do walki.

W ramach przygotowań do kolejnych zawodowych startów zawodnicy Halnego Nowy Sącz i Spartan Jasło wybrali się do Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem, by w ciszy i spokoju budować kondycję i wytrzymałość w wysokich górach.

Przypomnijmy, że Łukasz Pławecki, Kamil Janik, Norbert Job i Bartosz Zając szykują się do czerwcowej gali HFO 6, która odbędzie się w Nowym Sączu.

– Obozy sportowe, choć czasem nie różnią się rutyną treningową od treningów w klubie, mają jedną ogromną zaletę: przebywając na obozie zawodnik może skupić swoje myśli tylko na treningu i regeneracji. Ważny jest też aspekt integracyjny – mówi Łukasz Pławecki, Mistrz Świata K-1 i prowadzący obóz HFO w Zakopanem.

– Są z nami zawodnicy mający za sobą kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt walk zawodowych. Są też ci mniej doświadczeni, młodsi i Ci mogą najwięcej skorzystać na treningach z bardziej doświadczonymi kolegami – dodaje.

Bartosz Zając, którego występ na gali HFO 6 został już potwierdzony, od niedawna sprawdza się w nowej kategorii wagowej.

– Przeskok wagę w górę zawsze niesie za sobą konieczność zbudowania mocnej bazy tlenowej. Nie da się walczyć tak samo, kiedy trzeba poruszać kilka lub kilkanaście kilogramów więcej mięśni i ciała. Właśnie po to tu jestem. W czerwcu chce być w 100% gotowy i pokazać się z jak najlepszej strony przed własną publicznością – mówi reprezentujący Halnego Bartosz Zając.

O wiele bliżej do swojej walki jest inny reprezentant nowosądeckiego klubu Kamil Janik. Walczący w kategorii do 95 kg Janik wystąpi 24 lutego na gali Boxing Production RCP 3 w Poznaniu, gdzie zmierzy się z Maciejem Wysockim.

– Mam bardziej doświadczonego przeciwnika, to wyzwanie ale ja lubię wyzwania. Ciężko przygotowuje się do tej walki i to na pewno zaowocuje w ringu. Teraz Poznań, jeśli będzie forma to w czerwcu Nowy Sącz. Chcę walczyć możliwie najczęściej i dawać jak najlepsze walki! – zdradza zmotywowany Janik.

Na obozie HFO trenuje też uważany za jeden z największych talentów polskiego K-1 Norbert Job. Zaledwie 21-letni zawodnik ma na swoim koncie 9 zawodowych pojedynków, co w Polsce nie jest standardem.

Czytaj również: Piłkarze Sandecji lepsi od Górnika Zabrze w… tajnym meczu

– Niemal od początku kariery skupiam się na zawodowych startach. Jak prawie każdy zawodnik w Polsce mam za sobą starty na turniejach amatorskich, ale większość osób w moim wieku dopiero przymierza się do walk zawodowych, a ja mam ich za sobą już prawie 10. Uważam, że aby być w czymś dobrym to trzeba się na tym skupiać w 100% i to właśnie robię – zauważa Job, który w na poprzedniej edycji HFO pokonał bardzo wyraźnie na punkty Tomasza Koniecznego.

Wszyscy zawodnicy w moim klubie mają jeden cel i wspólnie do niego dążymy: chcemy walczyć na najlepszych galach, pokonywać najlepszych rywali by samemu stać się najlepszymi. Od tego roku w organizacji HFO zaszły duże zmiany, które mają na celu rozwój organizacji i dołączenie do krajowej czołówki. Pojawili się nowi ludzie, a dodatkowo rozmawiamy obecnie z dużą telewizją, co na pewno pomoże w rozwoju projektu, a dla zawodników stanie się dodatkową motywacją by dawać jeszcze lepsze walki – mówi Łukasz Pławecki pytany o plany klubu na 2019 rok.

Gala HFO 6 odbędzie się 1 czerwca w Nowym Sączu i będzie to jedna z trzech zawodowych gal organizacji zaplanowanych na rok 2019. W ringu kibice będą mogli zobaczyć zawodowe walki na zasadach K-1 oraz MMA. W walkach wieczoru zawodnicy będą rywalizować o międzynarodowe tytuły mistrzowskie uznanych federacji.

Odwiedź konto autora na Twitterze!

Źródło: Materiały prasowe Halny Nowy Sącz

MEDICOR
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: