To się wydarzy już jutro! Wiemy, że wiele osób czeka na to z większą lub mniejszą niecierpliwością. DTS właśnie rozpoczął 15. rok działalności, a na jego inaugurację przygotowaliśmy specjalne wydanie naszej gazety. Urodzinowy DTS liczy 104 strony i jest to wielka porcja wciągającej lektury. Oczywiście, jak zawsze dostępna bezpłatnie.
Napisaliśmy, że jubileuszowy DTS to sądeckie wydarzenie, ale to nie jest cała prawda. Wiemy, że nasza gazeta chętnie czytana jest w różnych regionach Polski i świata. Przykładem może być jesienne magazynowe wydanie DTS Biznes, po które w wersji elektronicznej sięgnęło blisko 80 tysięcy Czytelników. Dziękujemy.
Jutro, w czwartek 27 lutego dostępna będzie na portalu dts24 elektroniczna wersja gazety, ale do kolportażu trafi również tradycyjne wydanie papierowe. A co znajdziecie wewnątrz? Takie m.in. materiały:
*
Moja droga ja cię kocham! Piosenkę Bobby Vintona w połowie lat 70. ubiegłego wieku nuciła dosłownie cała Polska. Z każdego odbiornika radiowego, na każdej zabawie tanecznej, w każdym biurze sączyła się ta melodia. Sprawdziliśmy – korzenie rodziny Bobby Vintona sięgają w okolice Gorlic. U nas przeczytacie nie tylko rodzinną historię amerykańskiego artysty, ale dzięki QR kodowi natychmiast odtworzycie piosenkę. I z pewnością będziecie ją nucić.
*
Człowiek, który ogolił „Fryzjera”. We wrześniu 2024 r. więzienie opuścił Ryszard Forbrich, były piłkarski działacz znany jako „Fryzjer”, w 2019 r. skazany na 6 lat pozbawienia wolności. Początkiem największej w polskim sporcie afery korupcyjnej, było opublikowanie tzw. „Listy Fryzjera”. Współautorem materiału był pochodzący z Limanowej dziennikarz Antoni Bugajski. Podczas ostatniego spotkania obydwu panów na sądowym korytarzu Ryszard Forbrich w obecności telewizyjnych kamer wycedził: „Jest pan ch…., panie Bugajski!” Zdaniem innych Bugajski jest jednym z tych, którzy pomogli uwolnić polską piłkę nożną od gangreny mafijnego układu.
*
Nie martw się kolego… Wychowanek I LO w Nowym Sączu. Odtwórca postaci Władysława Frasyniuka w legendarnym już spektaklu „1989”, wystawionym 165 razy. Kompozytor z własną płytą na koncie. W lipcu 2013 r. spalił się jego rodzinny dom w Jazowsku. Pomogli go odbudować dobrzy ludzie. Z Mateuszem Bierytem, aktorem Teatru Słowackiego w Krakowie, rozmawia Anna Bugajska.
*
Rozmowa z naszym cotygodniowym felietonistą alkoholowym Przemysławem Oberżyświatem Osuchowskim, współtwórcą programów kulinarnych Roberta Makłowicza i Ewy Wachowicz. Tutaj maleńki fragment:
– Czytelnicy DTS24 pewnie nie wiedzą, że Oberżyświat – czyli nasz recenzent alkoholowy – przez wiele lat kreował telewizyjne programy kulinarne w TVP i w Polsacie.
– Owszem, w 1997 r. oddaliłem się od dziennikarstwa gazetowego i przez kilkanaście lat pisałem scenariusze formatów telewizyjnych i je produkowałem.
– Jak długo współpracowałeś z Robertem Makłowiczem, ile odcinków programów kulinarnych wspólnie wyprodukowaliście?
– Przez 10 lat wyprodukowaliśmy 222 odcinki. Tyle telewizja wypuściła, bo był jeden odcinek, który nigdy nie miał premiery. Jego akcja toczyła się w więzieniu i wspólnie z osadzonymi Robert opowiadał o prozie więziennej kuchni. TVP ten akurat temat nie zachwycił. Programy zaczęliśmy w 1998, a współpracę z Robertem zakończyłem jesienią 2007 r. Dzisiaj wszystkie odcinki są dostępne na YouTubie, pierwszych dziesięć z czołówką „W 80 dań dookoła świata”, kolejne już jako „Kulinarne podróże Roberta Makłowicza”.
– Skąd się w ogóle wzięła Twoja współpraca z Robertem Makłowiczem i pomysł na programy kulinarne?
– Z Robertem znaliśmy się od czasów licealnych (V LO im. A. Witkowskiego w Krakowie). W 1997 r. razem z żoną, Ewą Wachowicz założyliśmy firmę producencką. Zaczynaliśmy od talk-show, takie miłe, nikomu niepotrzebne programy (…)
*
Patagończyk w Kotlinie Sądeckiej. DLACZEGO DIEGO UMAñA, ULTRAMARATOŃCZYK z ARGENTYNY WYBRAŁ NOWY SĄCZ? Odpowiedź okaże się banalnie prosta. Bo choć urodził się niemal dokładnie na drugim końcu świata, głos serca zaprowadził go na sądeckie Wólki. Wzruszycie się!
*
Nowy król polskiej skoczni? Pawła Wąska znają nie tylko sportowi kibice, wszak to nadzieje na powrót czasów, kiedy na czas transmisji konkurów nawet panie domu porzucały przygotowywanie niedzielnego obiadu. Wąsek skacze coraz dalej, a Monika Młynarczyk, dyrektor marketingu firmy Wiśniowski opowiada dlaczego sądecki gigant branży budowlanej zdecydował się umieścić swoje logo na kasku skoczka.
*
Cena za życie Jana Karskiego. W przeprowadzkach, nawet tych z piętra na piętro, jest coś, co lubię i co zdarza się niemal za każdym razem: moment, gdy spomiędzy książek i segregatorów przenoszonych z jednego miejsca w inne, wypada pożółkła kartka, albo wyblakła fotografia i wydobywa z pamięci słowa, obrazy, myśli, emocje, pytania. Zdarzyło się to ponownie tej zimy, choć nieco inaczej niż zawsze. Kartki maszynopisu wysunęły się zza okładki gazety sprzed kilkunastu lat. Z gąszczu wyrazów wyłowiłam szybko imiona: Zosia, Zbyszek, Jan… i stałam się w jednej chwili kłębkiem gniewu na samą siebie. Jak mogłam zapomnieć?! Panie Władku… Czemu Pan nie przypomniał? Tylko u nas unikalny dokument opowiadający słynną historię na nowo.
*
Lądowałam na Lampedusie pomiędzy burzami.
– Macierzyństwo czy lotnictwo, co jest większym wyzwaniem?
– Zarówno macierzyństwo, jak i lotnictwo są sporym wyzwaniem. Sterowanie wielkimi maszynami to jednak precyzyjny schemat, zadanie, które ma swoje ściśle określone procedury, reguły i zasady. Trzeba przyjść do pracy, zrobić swoje jak najlepiej, przygotować się do lotu, sprawdzić samolot i dokumenty, wystartować, przebyć rejs, wylądować, wykonać czynności po lądowaniu i wrócić do domu. Macierzyństwo, zwłaszcza kiedy się chce być rodzicem świadomym i uczestniczącym w życiu dzieci, jest trudniejsze. Nie można sobie po ośmiu godzinach po prostu wyjść i zamknąć drzwi. To zajęcie całodobowe, zwłaszcza kiedy córeczki jeszcze nie umieją mówić i przekazać wszystkich swoich potrzeb. To ciągła obserwacja, bycie i towarzyszenie. Od macierzyństwa nie można wziąć urlopu.
Ludzie powinni robić to, czego pragną, podążać za swoimi marzeniami, latać wysoko – mówi Małgorzata Berndt (panieńskie nazwisko Stukus), kapitan, pilot statków powietrznych, urodzona w Bobowej, mama dwóch maleńkich córeczek Emili i Laury.


























































































































































































































