Jak jezuita zaprowadził Jezusa do więzienia

 "Mam lat 27. W domu melina nie z tej ziemi. Gorsze warunki niż w kryminale. Po dwóch latach odezwała się mama. Musiała w ten dzień być trzeźwą. Lubię te dni, kiedy jest trzeźwa, bo można sobie normalnie porozmawiać. Inaczej trzeba zejść jej z drogi, bo jest nie do wytrzymania. Nauczyłem się kraść i byłem w tym dobry. Udowodniono mi 62 włamania. Pomoże mi ksiądz zmienić się, bo nie chcę już siedzieć? Na wolności mam wrażenie, że wszyscy się gapią. Przez dwa miesiące się starałem, później zwątpiłem. Nie wytrzymałem napięcia. Nie nadaję się do życia. Nie wiem nic o prawdziwym życiu, tylko z filmów. Nie znam ojca… Pomoże mi ksiądz?" - pisał  z więzienia Waldek, który odsiadywał 11,5 roku. Dzisiaj jest na wolności.
Jezus dał bardzo jasny drogowskaz:"Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mieście uczynili. Byłem w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie" (Mt 25, 36n. 43b). Jezuita wziął sobie te słowa do serca i poszedł do więzienia. Ale o tym za chwilkę.
- Nie jestem sądeczaninem, ale w żadne inne miasto tak nie wrosłem jak w Nowy Sącz - powiedział kiedyś ojciec Stanisław Majcher.
Przyjechał do Sącza w latach 60. XX w. Był wieloletnim proboszczem w parafii kolejowej i mentorem kilku pokoleń młodzieży.
Wielu z tych, których w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych wychowywał, czy to w ramach duszpasterstwa, czy też jako katecheta w nowosądeckim „Elektryku”, wyrosło na znanych i poważanych dorosłych. Są wśród nich sądeccy radni i biznesmeni, społecznicy, posłowie. Jest wielu kapłanów. Wszyscy wykorzystują do dziś otrzymane od zakonnika zasoby pozytywnej energii i duchowej siły.

Ojciec Majcher podjął się misji zaprowadzenia Zbawiciela do więziennych cel, do skazanych za najcięższe z przestępstw. Wiedział doskonale, że zło tylko dobrem można skutecznie zwyciężać.

wsb3

Pracę duszpasterską i posługę kapłańską wśród więźniów pełni od wielu lat.

Historie osadzonych z zakładów karnych w Nowym Sączu, Nowym Wiśniczu i Rzeszowie zawarł w książkach „Dlaczego za kratami” oraz: „Jezus był ze mną za kratami”.

- Staram się obudzić w tych, których odwiedzam pragnienie czegoś więcej niż tylko zaspokajania potrzeb jedzenia i oglądania telewizji. Uczę ich wyrażania pozytywnych emocji. Te złe potrafią okazywać aż za bardzo - mówi ojciec Majcher.

Dla wszystkich, którzy czują się odpowiedzialni za swoje życie przed Bogiem i względem siebie samych, dla pragnących być potrzebnymi, lektura tych wyznań ukazuje sposobność i szansę stawania się bardziej użytecznym, zapoznając ich z rzeczywistością tak mało znaną lub obciążoną dużą dozą opacznych opinii.

Ks. Stanisław K. Majcher SJ

Książka, w której ojciec Stanisław Majcher SJ opowiada o tym, jak dobro próbuje wedrzeć się w serca skazanych - jest Twoja. Wystarczy, że klikniesz w obrazek poniżej.

TEB

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.