Jasio miał nie przeżyć porodu, ale rodzice wymodlili cud. Pomóż... Niech stanie się jeszcze jeden cud

Mama Jasia, będąc w 22 tygodniu ciąży usłyszała od lekarzy, że jej dzieciątko jest bardzo chore i raczej nie urodzi się żywe... A nawet jeśli przeżyje poród, to prawdopodobnie umrze tuż po nim. Jaś przyszedł na świat w 34 tygodniu ciąży. Przeżył. I żyje do dziś.

wsb3

- Tego co wraz z mężem przeżyliśmy słuchając rokowań lekarzy nie da się opisać... Ból i niemoc. Została tylko wiara i modlitwa. Chyba właśnie to uratowało życie naszego synka - wspomina pani Ania, mama Jasia.

Jaś od pierwszych minut spędzonych na świecie balansował pomiędzy życiem, a śmiercią. Urodził się w zamartwicy, więc lekarze przystąpili do reanimacji. Udało im się przywrócić bicie małego serduszka. Chyba sami byli zdziwieni, że się udało....

Pierwsze trzy miesiące chłopczyk spędził w szpitalu. Dwukrotnie walczył z sepsą, przyplątało się też zapalenie płuc. Konieczne okazały się transfuzje krwi.

- Bardzo dzielnie to wszystko znosił. Każdego dnia modlilam się przy jego inkubatorze i jak widać modlitwy zostały wysłuchane. Lekarze nie dawali mu żadnych szans, ale mój maleńki chłopiec pokazał im kto tu rządzi. Po trzech miesiącach, tuż przed świętami Bożego Narodzenia został wypisany do domu. Były to najpiękniejsze święta w moim życiu - opowiada mama małego wojownika.

Tuż przed pierwszymi urodzinami jej synek ważył 5,6 kg i miał 67 cm. wzrostu.

Chłopczyk, którego życie zostało wymodlone, nadal walczy z całym zestawem chorób. Zdiagnozowano u niego między innymi porażenie mózgowe i niedoczynność tarczycy.

- Potrzebny jest nam specjalistyczny sprzęt rehabilitacyjny, który jest niestety bardzo drogi. Musimy też zapewnić Jasiowi systematyczną rehabilitację. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby dzieciństwo Jasia było jak najlepsze i aby miał szansę spełniać swoje marzenia - mówi pani Ania.

Bez pomocy życzliwych ludzi rodzinie z podgrybowskiej Kąclowej będzie bardzo ciężko wykorzystać wszystkie dostępne szanse, jakie daje współczesna medycyna i rehabilitacja. Fundusze, które udało się zgromadzić rodzicom Jasia na własną rękę szybko wyczerpią się, tym bardziej, że u chłopca zdiagnozowano niedawno kolejne choroby: padaczkę, wodogłowie i wirusowe zapalenie opon mózgowych.

Prosimy o wsparcie. Nowosądeckie Stowarzyszenie Sursum Corda włączyło Janka w program pomocowy "Na ratunek".

Tym, którzy chcą i mogą pomóc, podajemy numer subkonta na które można wpłacać datki na leczenie i rehabilitację.

Oto ono: Stowarzyszenie SURSUM CORDA: 26 8805 0009 0018 7596 2000 0080 z tytułem przelewu: "JAŚ HRYC"

Można również przekazać Jasiowi 1% podatku. Szczegóły na stronie www.naratunek.sc.org.pl

MAGIK MAŁA

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.