Ludzie mieszkający w centrum Jasiennej nie wiedzą, co przeżywają mieszkańcy z obrzeży wsi. Droga główna jest czarna, posypana solą, a pół kilometra dalej – zaspy po pas. – Od wczoraj nikt tędy nie przejeżdżał z pługiem, a cały czas sypie – skarży się nasza Czytelniczka.

Podobną sytuację przedstawia pani Maria, która wraz ze swoją mamą musiała maszerować przez zaspy, gdyż samochód utknął w śniegu.
– Nikogo nie obchodzi, że przez całą zimę musimy się męczyć i łopatami odkopywać się z zasp. Tej zimy już kilka razy mieliśmy taką sytuację, że nie dało się przejechać, a do odśnieżania nie ma chętnych – mówi zdenerwowana Pani Maria.
Mieszkańcy się denerwują, ponieważ w sytuacji kryzysowej nie dojechałaby do nich ani karetka, ani straż pożarna. Tymczasem gminni urzędnicy rozkładają ręce: na odśnieżanie tego rejonu gminy nie ma chcętnych.
– Ogłosiliśmy trzy przetargi i niestety nie zgłosił się żaden wykonawca. Jeśli sytuacja jest trudna, dzwonimy do okolicznych wykonawców. Jeżeli mają możliwość odśnieżenia drogi, to robią to, jednak z nikim nie mamy podpisanej umowy. Nie możemy nikogo do tego zmusić. Proceduralnie dokonaliśmy wszystkich niezbędnych czynności. Jeśli osoby odpowiedzialne za odśnieżanie wykonają prace, które muszą zrobić w pierwszej kolejności to wtedy wykonują inne, zlecone przez nas – mówi podinspektor Krystian Górka z Urzędu Gminy.


































































































































































































