Janusz Świerad: jeszcze ten awans do mnie nie dociera

- Spodziewał się Pan, że Sandecja już w tym sezonie wywalczy awans?

wsb3

- Przed sezonem nie myśleliśmy w tych kategoriach, ale byliśmy nadal skoncentrowani na planie rozwoju naszego klubu. Jednak na początku rundy wiosennej stało się dla nas jasne, że mamy wielką szansę wywalczenia awansu już w tym sezonie. Udało się zrealizować ten cel i teraz wszyscy przeżywamy piękne chwile.

- W którym momencie uwierzyliście, że awans jej w Waszym zasięgu?

- Każdy przeżywał to i analizował indywidualnie. W klubie przez długi czas nikt nie mówił o możliwości awansu. Graliśmy swoje bez żadnej presji czy pompowania balonu optymizmu. Jeśli chodzi o mnie to poważnie o Ekstraklasie zacząłem myśleć już na początku wiosny. Takim meczem przełomowym było spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec. Wówczas wygraliśmy z czołową drużyną, obecnym wiceliderem aż 5-0. To był wielki sygnał, że w tym sezonie jesteśmy bardzo mocni. Poza tym widziałem jak wszyscy ciężko pracują zarówno pod względem organizacyjnym jak i czysto sportowym. Panowała wielka mobilizacja i chęć osiągnięcia czegoś wielkiego.

- Co było kluczem do osiągnięcia tego sukcesu?

- Złożyło się na to wiele elementów. W pewnym momencie po prostu mnóstwo ważnych czynników w klubie zaczęło działać na profesjonalnym poziomie. Zgrany ambitny zespół, myśl szkoleniowa, przemyślane działanie Zarządu, duże wsparcie i zaangażowanie władz miejskich.

- Jako piłkarz ma Pan za sobą wiele występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce i spore rozeznanie. Czy Pana zdaniem Sandecji dużo brakuje, aby zbudować zespół, który będzie mógł z powodzeniem grać na ekstraklasowym poziomie?

- Oczywiście zmiany w składzie są niezbędne, ale będziemy o tym myśleć po zakończeniu sezonu. Wygraliśmy I ligę, zdajemy sobie sprawę, że w Ekstraklasie czeka nad inna piłkarska rzeczywistość. Różnica poziomu niemal pod każdym względem jest spora. Jednak już w rozgrywkach Pucharu Polski pokazaliśmy, że możemy toczyć równorzędne pojedynki z ekstraklasowymi zespołami, ze Śląskiem Wrocław przegraliśmy dopiero po dogrywce. Dlatego mamy solidne fundamenty, aby przy pewnych konkretnych wzmocnieniach grać na wyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce.

- Czyli nie można powiedzieć, że ten sukces był przypadkowy, czy też efektem słabości rywali?

- Osobiście muszę przyznać, że do mnie jeszcze tak do końca nie dociera, że wywalczyliśmy Ekstraklasę. Cieszymy się bardzo, od pewnego czasu czuliśmy, że możemy tego dokonać, ale jak już do tego doszło, to wydaje się wręcz niewiarygodne. Wszyscy musimy się oswoić z tą myślą, ale zdecydowanie ten sukces nie był dziełem przypadku. W I lidze graliśmy nieprzerwanie od wielu lat, zbieraliśmy doświadczenie i snuliśmy plany. Oczywiście różnie nam się powodziło, zdarzały się słabsze sezony. Jednak z roku na rok, krok po kroku dojrzewaliśmy do tego, aby realnie myśleć o Ekstraklasie. Drużyna jest też w rękach bardzo dobrego trenera, który od dłuższego czasu mógł budować zespół, ukierunkowany na konkretną myśl szkoleniową. Radosław Mroczkowski wypracował charakter tej drużyny.

- Sporo jest spekulacji prasowych odnośnie wielu ofert z zamożniejszych klubów dla Radosława Mroczkowskiego. Jego odejście mogłoby spowodować spore zmiany w sztabie szkoleniowym Sandecji. Jako drugi trener nie obawia się Pan takiego scenariusza?

- Nic na temat takich spekulacji nie wiem. Według ostatnich ustaleń cały sztab szkoleniowy zostaje, są raczej rozmowy jak go wzmocnić, bo w Ekstraklasie sztab trenerski jest bardziej rozbudowany.

- Po awansie wychowankowie Sandecji, czy też zawodnicy kończący wiek juniora, nadal będą otrzymywali szansę gry w pierwszej drużynie?

- W Ekstraklasie walka o skład będzie na pewno bardziej zacięta. Trudno powiedzieć, jak to się wszystko ułoży w przyszłym sezonie. W I lidze jest obowiązek gry młodzieżowców, a w Ekstraklasie takiego przepisu już nie ma. Niektórzy młodzi zawodnicy na pewno z nami zostaną. Natomiast dla tych, którzy mieliby mniejszą szansę na grę, będziemy szukać wypożyczenia. Najgorszą sytuacją byłoby skazywać młodego zawodnika na stałe przesiadywanie na ławce rezerwowych. Lepiej żeby się ogrywali w niższych ligach, zdobywali doświadczenie i jeśli będą podnosić swoje umiejętności to po okresie wypożyczenia mogą wrócić i walczyć o pierwszą jedenastkę w Sandecji.

Rozmawiał Jacek Bugajski
Fot. Archiwum Sandecji Nowy Sącz.

Janusz Świerad (47 lat, II trener Sandecji Nowy Sącz): wychowanek Dunajca Nowy Sącz, grał na pozycji napastnika w Sandecji w sezonie 2000/2001 oraz w latach 2002-2008, odznaczał się bardzo dużą skutecznością. Wcześniej występował w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce reprezentując Igloopol Dębica, Wisłę Kraków i Zagłębie Lubin.
HUZAR

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.