Jakub Marcin Bulzak. Brzemię. Tamte wigilie…

Jakub Marcin Bulzak. Brzemię. Tamte wigilie…

Pobudka o świcie na ostatnie roraty. Zaraz po nich na wszystkich palnikach kuchenki gazowej gotowały się pyszności dla prawie 20 osób, które z pierwszą gwiazdką zasiądą do dorocznego pałaszowania. Uszka i pierogi, lepione przez babcię, mamę i ciocię stalowym wykrawaczem kupionym przez dziadka na „ruskim rynku”, porozkładane były na tacach po kuchni. Około 9:00 przyjazd wujka z Tarnowa – sygnał do ubierania choinki pod jego kierunkiem, a potem spacer na cmentarz, na grób pradziadków, z przystankiem w księgarni na Jagiellońskiej, skąd nie wychodziłem z pustymi rękami. Po powrocie nakrywanie do stołu, przyjazd reszty rodziny, harmider jak na dworcu, zajmowanie miejsc („Ja chcę koło mamy!”). Podczas śpiewania „Wśród nocnej ciszy”, na drugiej zwrotce, tata zawsze wychodził po aparat marki Kodak, by uwiecznić spotkanie. Dziwne, że nigdy nie zderzył się z Aniołkiem, który w tym samym czasie w tym samym pokoju wyładowywał prezenty… Po wigilii oczekiwanie na Pasterkę w towarzystwie telewizyjnego koncertu kolęd „Poznańskich Słowików” lub „Mazowsza” – nie lada wyzwanie, by nie zasnąć słuchając „Lulajże Jezuniu”, „Jezus Malusieńki”, „Mizerna cicha” i „Wesoła nowinę”…

Ech… Tyle lat, a jakby wczoraj…

Niedawno pierwsza gwiazdka puknęła mnie w czoło i uświadomiła, że teraz ja jestem dziadkiem od wykrawacza do pierogów, wujkiem z Tarnowa od spaceru i księgarni, tatą wychodzącym po aparat – bo tworzę atmosferę świąt dla mojej czterolatki i mojego półroczniaka, którą (mam nadzieję!) będą z rozrzewnieniem wspominać za lat 10, 20 i 50.

Jakub Marcin Bulzak

Przeczytaj świąteczne wydanie DTS – dostępne za darmo pod linkiem:

Filmoteka dts24

194 Videos