Jak mądrze pożyczać online?

Potrzebujesz niewielkiej sumy na nieprzewidziany wydatek i bardzo zależy Ci, aby pieniądze błyskawicznie znalazły się na Twoim koncie? Szybka pożyczka przez Internet będzie idealną propozycją. Warto jednak pamiętać o kilku zasadach bezpieczeństwa, dzięki którym chwilówka będzie korzystna, ty nie wpadniesz w pętlę długów ani nie podpiszesz umowy z naciągaczem.

wsb3

Zweryfikuj pożyczkodawcę

Zgodnie z zapisami ustawy antylichwiarskiej, która weszła w życie w marcu 2016 roku, instytucje pozabankowe udzielające chwilówek muszą posiadać status spółki kapitałowej (kapitał zakładowy co najmniej 200 tys. zł). To ma uchronić przed korzystaniem z ofert firm, które nie działają legalnie (źródło pochodzenia kapitału zakładowego jest weryfikowane, a firmy pożyczkowe podlegają pod Komisję Nadzoru Finansowego).

Dane podane na stronie pożyczkodawcy warto zweryfikować w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Korzystaj z porównywarek pożyczkowych

Najbezpieczniej jest korzystać z ofert dużych sieci pożyczkowych, które są znane na rynku i nie mogą pozwolić sobie na łamanie przepisów w obawie przed stratą wiarygodności marki. Ich oferty bardzo często zestawiane są w porównywarkach chwilówek – tego typu narzędzie pozwoli Ci wybrać najkorzystniejszą (czyli najtańszą) pożyczkę przez Internet. W porównywarkach można również znaleźć darmowe pożyczki online dla nowych klientów, które są bardzo korzystne.

Bezpiecznie zrób przelew weryfikacyjny

Chwilówki online dostępne są bez wychodzenia z domu – wszystkich formalności można dopełnić online i telefonicznie. Pożyczkodawcy muszą jednak zweryfikować dane podane we wnioskach składanych przez potencjalnych klientów.

W celu porównania informacji wpisanych w formularzu stosuje się przelewy weryfikacyjne. Konsultant firmy pożyczkowej sprawdza, czy rachunek bankowy, z którego dokonano przelewu na symboliczną kwotę (zwykle jest to 1 grosz lub 1 zł) jest zarejestrowany na osobę składającą wniosek o pożyczkę online. Oszust, który ukradnie Twoje dane nie będzie mógł wziąć na nie pożyczki przez Internet, ponieważ nie wykona przelewu weryfikacyjnego.

Wykonywanie przelewu weryfikacyjnego jest proste i w pełni bezpieczne pod warunkiem, że dokładnie sprawdzimy, czy numer rachunku rzeczywiście należy do firmy, w której chcemy pożyczyć gotówkę.

Osoby, które chcą, aby pożyczane pieniądze błyskawicznie trafiły na ich konto, powinny wybrać ofertę firmy posiadającej rachunek w tym samym banku, co ich konto (w ten sposób księgowanie wpłat nie przedłuży niepotrzebnie całej procedury).

Warto wiedzieć, że przelew weryfikacyjny wymagany jest tylko wtedy, gdy jesteśmy nowym klientem danej firmy pożyczkowej. Podczas kolejnego wnioskowania nie będziemy już musieli dopełniać tej formalności, ponieważ będziemy posiadać indywidualne konto ze zweryfikowanymi wcześniej danymi – wtedy wystarczy się do niego zalogować i wybrać kwotę pożyczki.

Co zamiast przelewu?

Alternatywą dla przelewu weryfikacyjnego jest wypłata pieniędzy w placówce pocztowej (wypłata GIRO) na podstawie dowodu i kodu SMS przesłanego przez firmę pożyczkową. Ten sposób jest jednak czasochłonny i niezbyt wygodny w porównaniu do pożyczek trafiających na rachunek bankowy już nawet w kilkanaście minut.

Niektóre firmy pożyczkowe stosują również specjalne aplikacje, które pozwalają zalogować się na swoje konto w bankowości elektronicznej i weryfikują w ten sposób podane dane (takie rozwiązanie dostępne jest m.in. w ofercie ExtraPorfel, Lendon, SuperGrosz oraz Kredito24).

Szczegółowe dane na temat bezpiecznych pożyczek online oraz przelewów weryfikacyjnych znajdziesz w artykule: „Chwilówka bez przelewu weryfikacyjnego.”

GLINIK
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: