Jak ja jeszcze śpię, Kazachstan mówi „cześć”

Jak ja jeszcze śpię, Kazachstan mówi „cześć”

Kaczurowska

Maria Kaczurowska urodziła się w Kazachstanie, we wsi Konstantinowka. Do zbudowania tam „domu” zostali przed laty zmuszeni jej dziadkowie, wcześniej mieszkający w okolicach Kamieńca Podolskiego. Jadwiga i Roman Wolscy zostali w 1936 r. wywiezieni do Kazachstanu. Wysadzono ich z pociągu w lipcu, prosto w pusty i ciemny step, gdzie tylko hulał wiatr… Ich wnuczka od 24 lat mieszka w Nowym Sączu.  

Sami zbudujcie sobie dom  

– Powiedziano moim dziadkom, że muszą sobie sami zbudować dom, bo jeśli nie, to zamarzną jak wilki. Zbudowali więc lepiankę z gliny. Na trzydziestu dwóch metrach kwadratowych musiała się zmieścić dziewięcioosobowa rodzina. W Kazachstanie urodzili się moi rodzice: Anatol oraz Genowefa. Ja i moje rodzeństwo przyszliśmy na świat w sowchozie we wsi Konstantinowka – opowiada Maria Kaczurowska.

– Zasiedlano po kilka rodzin w jednym tzw. punkcie, w odległości ok. 6-7 kilometrów. Nasz punkt miał numer siódmy. Szósta była Kalinowka, siódma nasza Konstantinowka, dalej Wisniowka.

Deportacja z 1936 r. w głąb ZSRR była pierwszą przed II wojną światową przymusową wywózką Polaków zamieszkujących Związek Sowiecki. W okresie od maja do czerwca oraz od września do października 1936 r. deportowano ok. 70 tys. osób.

Pani Maria w Kazachstanie chodziła do szkoły. W niewielkiej uzdrowiskowej miejscowości ukończyła technikum ekonomiczne, pracowała w swoim zawodzie. Wyszła za mąż za Wiktora Kaczurowskiego i urodziła dwóch synów: Aleksandra i Leona. Rodzina zamieszkała we wsi Czkałowo.

Przyjazd do Polski zawdzięcza wujkowi męża, Stefanowi Kaczorowskiemu i jego rodzinie, któremu przed laty udało się opuścić teren zesłania i wrócić do ojczyzny. Po pojawieniu się możliwości powrotu do Polski jego rodziny, udało się, na specjalne zaproszenie, ściągnąć brata wraz z bliskimi.

Cały tekst przeczytasz w najnowszym DTS pod linkiem: 

 

Share on twitter
Share on facebook