Maciej Serafin, Gorliczanin, jako pierwszy Polak w historii zmierzy się z górą, która nie wybacza błędów. Kierowca rajdowy już 21 czerwca stanie na starcie legendarnego ,,Wyścigu do chmur”. Gorliczanin zaczyna bezpośrednie przygotowania do tych wyjątkowych zmagań.
,,Wyścig do chmur”, bo tak nazywa się legendarny Pikes Peak International Hill Climb, czyli jeden z najtrudniejszych wyścigów świata jeśli chodzi o samą selekcję. Po raz pierwszy wystartował w 1916 roku i od tamtej pory nieprzerwanie rok w rok zachęca kolejnych śmiałków do wzięcia w nim udziału.
Jak informowaliśmy już w lutym, ten rok będzie wyjątkowy, nie tylko dla naszego regionu, ale i dla całej Polski. 21 czerwca na starcie po raz pierwszy w historii wyścigu weźmie w nim udział samochód z biało-czerwoną flagą, a Polakiem, który zasiądzie za kierownicą tego pojazdu będzie Gorliczanin – Maciej Serafin. Mężczyzna jest tytułowanym polskim kierowcą wyścigowym oraz wielokrotnym Mistrzem Polski oraz Mistrzem Europy w wyścigach górskich.
Gorliczanin podbija USA
Do wyścigu coraz mniej czasu. Maciej Serafin jest już w Stanach Zjednoczonych, gdzie rozpoczął bezpośrednie przygotowania do zmagań.
,,Wyścig do chmur” to nie tylko wyzwanie dla kierowców, ale również dla samych pojazdów. Start zlokalizowany jest na wysokości 2800 m. n.p.m., a meta na 4300 m n.p.m. Zatem jednym z głównych wyzwań pozostaje tutaj…obniżona zawartość tlenu, a przy tym kręta trasa licząca sobie 156 zakrętów (znaczna część bez barierek ochronnych) oraz zmienne warunki atmosferyczne, które dodatkowo dają się we znaki.
,,Muszę też brać pod uwagę warunki pogodowe na tej trasie. Na starcie może być około 20°C, a na mecie nawet poniżej zera. Na linii startu może być sucho, a linia mety może być przysypana śniegiem. To duże wyzwanie dla mnie; muszę być cały czas skupiony, kontrolować samochód i reagować na każde jego niepożądane zachowanie. Ogromne znaczenie ma w tym aspekcie również dobór opon. Nie jest to łatwa decyzja, dlatego będziemy z moim zespołem na bieżąco obserwować warunki i decydować jakie opony zakładamy na koła” – zaznacza Maciej Serafin.
Honda Civic Type-R TCR, w której Gorliczanin stanie na starcie również dotarła już do Stanów Zjednoczonych, gdzie przeszła szereg modyfikacji pod wyścig.
,,Czterokrotnie przewymiarowaliśmy turbinę, ponieważ moja oryginalna w tym samochodzie w połowie trasy wybuchłaby albo ograniczyłaby moc o połowę. Musieliśmy przygotować odpowiednie amortyzatory, ponieważ warunki na dolnym i górnym odcinku trasy są zupełnie inne. Komputer pokładowy auta skorelowany jest z barometrem, po to by miał możliwość adaptowania do aktualnych warunków trasy. Do tego dziesięć razy mocniejszy układ chłodzenia” – wyliczał Maciej Serafin w rozmowie z Tomaszem Staniszewskim z RMF24.
Czytaj też: Park Świętej Kingi w Głębokiem zyska nowe oblicze


























































































































































































































