[FILM] Jezus bez nogi i ręki oraz niebieski biskup na zboczu góry Chełm w Kąclowej. Sacrum czy profanum?

[FILM] Jezus bez nogi i ręki oraz niebieski biskup na zboczu góry Chełm w Kąclowej. Sacrum czy profanum?

– Kto i po co te figury, przypominające postacie religijne, przyniósł do lasu? Mamy to rozpatrywać w sferze sacrum, czy profanum? – pytają mieszkańcy Kąclowej. Około stu metrów, idąc w lewą stronę i nieco w dół od krzyża, na szczycie góry Chełm w Kąclowej pojawiły się trzy figury. Jedna przedstawia ukrzyżowanego Jezusa bez ręki i nogi, druga przypomina postać św. Jana Nepomucena oraz trzecia kardynała lub biskupa z niebieską twarzą. Jedni mówią sacrum, inni profanum.

Pierwsza figura przypominająca kardynała lub biskupa pojawiła się w czerwcu. Natrafił na nią mieszkaniec Kąclowej Krzysztof Gruca, który wcześniej słyszał plotki, że coś takiego się jest w lesie. Rzeźba znajdowała się w połowie drogi na szczyt Chełmu.

– Była przywiązana do buka. Stwierdziłem, że nie zostawię jej w takim miejscu, tylko zabiorę na szczyt w godne miejsce. Nie było lekko, bo już nie mam piętnastu lat, ale udało się, wyniosłem figurę na szczyt i przywiązałem do krzyża. W tym miejscu została przez dłuższy czas. Teraz dowiedziałem się, że nie ma jej tam, a dodatkowo pojawiły się dwie kolejne figury. Poszedłem dzisiaj sprawdzić, czy faktycznie są trzy. Jedna ma około półtora metra, druga metr, a trzecia koło osiemdziesięciu centymetrów – przyznał Krzysztof Gruca.

W mediach społecznościowych głośno o sprawie zrobiło się, kiedy dyrektor Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Caritas Diecezji Tarnowskiej w Grybowie, ksiądz Krzysztof Pach opublikował film na Facebook’u. Obecnie obejrzało go ponad trzydzieści tysięcy osób. Duchowny wybrał się w słoneczną niedzielę na spacer po górze Chełm, na której gościł już niejednokrotnie. Obrał jedną z najtrudniejszych możliwości, czyli szedł najbardziej stromym podejściem.

– Poszedłem prosto pod górę. Początkowo wydawało mi się, że stoi tam chłopak w kapturze i robi zdjęcie. Podszedłem bliżej i zauważyłem, że nie jest to człowiek, a figura, obok której znajdowały się dwie kolejne. Nie potrafiłem sobie tego w żaden sensowny sposób wyjaśnić. Teoretycznie mógł to być, bardzo specyficzny i nieco dziwny, akt pobożności jakiegoś człowieka – relacjonuje ksiądz Krzysztof Pach.

W ślad za tą publikacją, udaliśmy się dzisiaj na górę Chełm i tam znaleźliśmy opisywane postacie. Na tę okoliczność rozpytaliśmy społeczność, ale i lokalnych artystów.

– Muszę przyznać, że jest to dosyć osobliwa forma twórczości. Widzę, że ktoś musiał serio być zaangażowany w ten ,,projekt”, bo samo wniesienie tych kloców drewna wymagało samozaparcia, ale też dużego nakładu pracy wymagało tworzenie tego czegoś. Z perspektywy czysto finansowej jest to nieopłacalne, a dodatkowo ktoś wykonał dużo nikomu niepotrzebnej pracy fizycznej, ale jak widać komuś się chciało – komentuje w rozmowie z naszym portalem jeden z lokalnych artystów (personalia do wiadomości redakcji).

Szef Nadleśnictwa Nawojowa – Wojciech Kurzeja potwierdził w rozmowie z naszą redakcją, że na górze Chełm nie ma fotopułapki, zatem nie ma możliwości, aby w ten sposób sprawdzić, kto przyniósł figury do lasu.

Sprawdziliśmy również, czy rzeźby nie zostały skradzione z lokalnych kościołów. Na ten moment nie mamy takich informacji. Poza tym ciężko uwierzyć, by w którejś świątyni znajdował się kardynał, czy biskup z niebieską twarzą. Sprawa budzi ciekawość mieszkańców regionu. Temat będziemy kontynuować.

– Myślę, że bez zbędnych emocji sytuację byłoby dobrze wyjaśnić, bo o ile nie jest to – mam nadzieję – akt profanacji, czy religijnego wandalizmu, to na pewno jest to sprawa dziwna – podsumował ks. Krzysztof Pach.

Całość powyżej w filmie.

Kontakt do autorki: 513393275

Kontynuacja tematu: Kąclowa. ,,Religijnymi” postaciami na górze Chełm zajmie się policja. ,,Jeśli ktoś sobie robi kabaret, to niestosowny”

 

Fot. Natalia Sekuła

Filmoteka dts24

214 Videos