Błoto i śnieg wdzierające się do butów, mięśnie palące bólem i ta hucząca w uszach cisza ciemności. Tu nie ma miejsca na udawanie. Ekstremalna Droga Krzyżowa to była noc, kiedy mieszkańcy okolic Łącka dobrowolnie zamienili ciepłe łóżka na ponad dwanaście godzin fizycznej katorgi. Nie chodziło o dokonania sportowe, bowiem temu wyzwaniu przyświecał zupełnie inny cel – umocnienie się w wierze Chrześcijańskiej przed zbliżającą się Wielkanocą.
Mieli do pokonania 42 kilometry, maszerowali niemal 12 godzin. Pątnicy wyruszyli z Łącka o 19:30. Kolejne stacje Drogi Krzyżowej odwiedzali na trasie wiodącej przez miejscowości: Kamienica, Zasadne, Ochotnica i Zabrzeż. W miejscu, z którego wystartowali, byli ponownie o 7:49. Trasę obrazowo przedstawia grafika, która ukazuje ślad, jaki pozostawiła po sobie grupa uczestników. Użyczył nam jej jeden z uczestników.

Wyprawa została również uwieczniona na filmie, a zarejestrował go Tomasz Gierczyk. Strażak z OSP Czerniec miał więc podwójnie trudne zadanie, bo nie tylko trudy marszu były wyzwaniem, ale również uwiecznienie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej na pamiątkowym materiale wideo.
– Podjąłem wyzwanie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, które okazało się czymś więcej niż tylko nocnym marszem. 42 kilometry w deszczu, śniegu i zimnie były prawdziwą próbą. Nie tylko dla ciała, ale przede wszystkim dla głowy oraz ducha. Były momenty radości i chwile zwątpienia, siła przeplatała się ze słabością, a każdy krok wymagał decyzji, żeby iść dalej. Mimo trudów nie szedłem sam. Obecność innych oraz wspólne doświadczenie dawały wsparcie. Ta droga pokazała mi, że nie chodzi o wygodę, ale o prawdę i przekraczanie własnych granic – wyjaśnił Tomasz Gierczyk w rozmowie z reporterem DTS24.
Czytaj także: Nowy Sącz. Trzydzieści metrów tradycji w centrum miasta


























































































































































































































































